krajow ue
wojtekstoltny

Rabi, analizując jeszcze raz Twój post dochodzę do wniosku, że nas zdezinformowałeś Ty miałeś wizę i pewnie zauważyłeś jakąś listę, które mówi, że obywatele niektórych krajów UE wjeżdżają do Tajlandii za darmo na 30 dni, gdy przylatują i na 15 gdy przyjeżdżają (http://www.mfa.go.th/web/2482.php?id=2490) jakieś 12 krajów z UE. Tak więc nie ma potwierdzonych informacji wciąż od kogoś kto jest z Polski i wjechał na POLSKI paszport do Tajlandii bez wizy. Możesz wypowiedzieć się w tej sprawie raz jeszcze i podać dokładne "okoliczności zdarzenia"?
Wszystkie ważne decyzje w sprawach publicznych obywatele powinni podejmować BEZPOŚREDNIO. Korzystanie z "usług" pośredników, bez patrzenia im cały czas na ręce, prowadzi do przepaści.

Dobrym przykładem potwierdzającym tę prawdę jest aktualna sytuacja w największym państwie naszej globalnej wioski. Uwikłanie w kosztowne wojny, kryzys finansowy, nadmierny dług publiczny, wspomaganie banków a nie obywateli, miliardy wydawane na spektakl wyborczy, etc. Wszystko to się dzieje w kraju, który ma dwustuletnią tradycję i doświadczenie w stosowaniu, jak się niektórym wydaje, najlepszej odmiany demokracji pośredniej z większościową ordynacją wyborczą, z tzw. JOW –ami.

O obecnej sytuacji finansowej w USA pisze Jim Rogers: „.. obecne zadłużenie Stanów Zjednoczonych wynosi ponad 11 bilionów dolarów, co stanowi blisko 75 proc. amerykańskiego PKB, i w ostatnich latach zwiększa się co roku o kolejny 1 bilion dolarów. Oznacza to, że każdy Amerykanin - wliczając w to niemowlęta - ma 35 tys. dolarów długu, który zostanie z niego ściągnięty za pomocą podatków....”

Jak jest w UE ?

Inspiracją dla założycieli EWG (obecnej UE) Roberta Schumana, Konrada Adenauera, Charles’a de Gaulla, Winstona Churchilla, Paula Valerery’ego i in. była Szwajcaria. Valery stwierdził: „Szwajcaria to wyspa, wysepka pokoju, wolności prosperity. Prawdziwie błogosławiona ziemia. ... potrafi rozwiązać prawie wszystkie problemy, które od stuleci są nieszczęściem Europy...” Wzięli rozwiązanie od prymusa lecz niestety nie zaadoptowali od Helwetów najważniejszego. Ich systemu politycznego.

Obecnie UE to terytorialnie i administracyjnie duża Szwajcaria – politycznie zbiurokratyzowany luźny związek. Nie ma wspólnej polityki zagranicznej, nie ma wspólnej polityki energetycznej, nie ma skutecznego podejmowania decyzji. Tzw. przywódcy krajów członkowskich mają na uwadze swoje partykularne interesy a nie rozwiązania dobre dla całej UE. Najważniejsza dla nich jest opinia (interes) ich krajowych wyborców. To jest zrozumiałe - od tego zależy ich „To be, or not to be”. Nie potrafią porozumieć się w wielu istotnych dla UE sprawach.

Jak jest u nas ?

U nas jest tak jak wszędzie, gdzie rządzą pośrednicy. Nadmiar igrzysk i brak nadziei na lepsze jutro. Podstawowym sposobem zdobycia władzy jest skuteczna reklama, populizm i nierealne obiecanki. Mądrość ludowa „Zgoda buduje, niezgoda rujnuje” jest dla tzw. elit politycznych przeszkodą w karierze. Trwa permanentna wojna na górze. Mamy ogólnonarodowy spektakl polityczny i jesteśmy coraz biedniejsi. Nasze zadłużenie, które generują nam „elity” rośnie równie szybko jak w USA oraz w innych krajach rządzonych przez pośredników.

Nie powinniśmy łudzić się, że jakoś to będzie. Jeśli nie weźmiemy spraw publicznych w swoje ręce jak to robią od ponad 150 lat Helweci to wkrótce obudzimy się na śmietniku historii. Jeśli nie połączymy sił i solidarnie nie powiemy naszym pośrednikom: Stop wodzenia nas za nos. Chcemy o swoich sprawach decydować sami tak jak to robią Szwajcarzy. Artykuł 4 naszej/waszej Konstytucji daje nam takie prawo. Przyłącz się do naszej inicjatywy – stowarzyszenia DEMOKRACJA BEZPOŚREDNIA.
Ostatnio czytałem artykuł na jednym z portali.W którymś z krajów UE powstał taki "słownik"krajów Unii.Polska została w nim opisana m.in jako kraj który hamuje rozwój UE, wsumie to przedstawiono Polske w samych negatywach.
Mało tego notka o polsce została napisana przez polaka.(Jeśli znajde ten artykuł to wstawie link).
Jak widzą nas inne kraje UE?Czy nie powinniśmy dbać o to żeby był on jak najlepszy?Rozumiem że mamy liczne wady,odmienne poglądy ale te negatywne sprawy powinniśmy załatwiać i rozmawiać o nich "wewnątrz"naszego społeczeństwa,a nie kreować je na arenie międzynarodowej. Bo co myślą sobie inne kraje,skoro widzą że jego własni mieszkańcy za przeproszeniem "srają do własnego gniazda"?

Wole Polskę widzianą taka jak jest teraz niż jakieś bezpłciowe państwo
Wspólna Europejska Armia to kwestia strategiczna dla Polski ze względu na nieokrzesanych sąsiadów ze wschodu(czyt.Rosja)
nieXDPrzecież to społeczeństwa krajów opowiedzialy się za przystąpieniem do UE.Nikt nie zmusza do udziału UE.
Mylisz się. W 2004 roku Polska przystąpiła do Wspólnoty Europejskiej, która w 2007 roku została przekształcona w Unię Europejską. Wcześniej UE była tylko nazwą potoczną, ale nie oficjalną. Oficjalna zmiana nazwy nastąpiła dopiero w 2007 właśnie. I jakoś nikt się wtedy nie zapytał, czy kraje członkowskie chcą nadal należeć do organizacji, która dokonuje w sobie zmian. UE to w pewnym sensie kontynuaca WE, ale jednak nie jest to tym samym.

UE, z całą tą biurokracją i etatyzmem, to ZSRE - Związek Socjalistycznych Republik Europejskich.

Taa tylko w ZSRR nikt nie pytał o zdanie czy chcesz przystąpić czy nieXDPrzecież to społeczeństwa krajów opowiedzialy się za przystąpieniem do UE.Nikt nie zmusza do udziału UE.
Aktywność rosyjskiego wywiadu w Belgii, gdzie mieszczą się siedziby NATO i instytucji UE, sięgnęła poziomu z czasów zimnej wojny - ocenił nowy szef belgijskich służb specjalnych Alain Winants, szef Surete de l'Etat.
- Wielu agentów służb rosyjskich prowadzi stale działalność. W większości naszych krajów (Europy Zachodniej) można stwierdzić, że poziom obecności i aktywności jest prawie taki sam, jeśli nie zupełnie taki sam, jak podczas zimnej wojny - oświadczył Winants, cytowany w piątek przez belgijski dziennik "Le Soir".
Dodał, że "zainteresowanie rosyjskich służb Brukselą jest ewidentne" i ocenił, że działają one z "pewną agresywnością i pewnym tupetem".
W rozmowie wskazał także na aktywność wywiadu chińskiego w Belgii, która, ze względu na swoją pozycję, obecność NATO, SHAPE (Kwatera Główna Sił Sojuszniczych w Europie) i Komisji Europejskiej, jest idealnym terenem działania dla różnych służb wywiadowczych.

Gwoli uzupełnienia dodam, że struktura służb belgijskich wygląda dość osobliwie. Istnieją aktualnie dwie służby specjalne. Kontrwywiad cywilny, Surete de l'Etat (SE), podległy MSW, oraz wywiad i kontrwywiad wojskowy, Service General du Renseignement et de la Securite (SGRS), podległy MON. I teraz najlepsze z tego. Nie istnieje odrębny wywiad cywilny. Funkcje wywiadu cywilnego, tj. politycznego, ekonomicznego, kontrwywiadu zagranicznego i naukowo-technicznego, podobnie jak w Norwegii czy Danii spełniają właściwe piony wywiadu wojskowego.
Kontrowersyjna wystawa w Brukseli to mistyfikacja

Wystawa "Stereotypy są barierami do zburzenia" umieszczona z okazji czeskiego przewodnictwa w głównym budynku Rady UE w Brukseli okazała się mistyfikacją. Nie jest ona wcale dziełem 27 twórców z poszczególnych państw członkowskich, ale czeskiego artysty Davida Czernego. Czesi nic o tym nie wiedzieli.

Czeski wicepremier i minister ds. europejskich Alexandr Vondra stwierdził, że "był niemile zaskoczony", gdy dowiedział się, że autorem całej instalacji był w rzeczywistości czeski artysta.

Jak napisano, umowa z artystą "wyraźnie stanowiła, że dzieło powinno być wspólnym projektem angażującym artystów ze wszystkich 27 krajów UE".

- David Czerny ponosi pełną odpowiedzialność za niewywiązanie się z ustaleń i obietnicy. W tej sytuacji rozważamy, jakie kroki podjąć - głosi oświadczenie. Zapewniono w nim, że więcej informacji na ten temat zostanie przekazanych w czwartek 15 stycznia.

We wtorek podawano, że ekspozycja przedstawia stereotypy na temat poszczególnych krajów, widziane oczami pochodzących z nich artystów. W komunikacie czeskiego przewodnictwa towarzyszącym wystawie tłumaczono, że każdy z 27 twórców otrzymał za zadanie przedstawienie swojego kraju z uwzględnieniem dotyczących go stereotypów i uprzedzeń.

Polski artysta Leszek Hirszenberg nie istnieje

Instalacja dotycząca Polski miała być autorstwa Leszka Hirszenberga. Nawiązuje ona do historycznego zdjęcia z 1945 roku, przedstawiającego zatknięcie przez amerykańskich żołnierzy flagi USA po zdobyciu japońskiej wyspy Iwo Jima. W pracy nieistniejącego - jak się okazało - Hirszenberga zamiast żołnierzy widać ubrane w habity postaci, które wbijają w ziemię tęczową flagę, będącą symbolem homoseksualistów.

- To surrealistyczna wizja połączenia tego, czego nie da się połączyć - tłumaczył w katalogu "Hirszenberg".

Gazeta.pl


Czyli nie tylko przygłup, ale również kłamca i oszust...
No ale pół Europy o nim pisze i o to chodziło - 'normalnie' by do tego w życiu nie doszedł
Teraz sobie tyłek wytrze 'nietolerancją dla sztuki i zacofaniem umysłowym' a pseudo-znawcy będą pisać peany na jego cześć.

Czesi świadomie zdecydowali się na prowokację. U 27 artystów z różnych krajów UE zamówili projekty przedstawiające stereotyp na temat ich ojczyzny. - Rzeźba i w ogóle sztuka mogą przemawiać tam, gdzie brakuje słów - mówił czeski wicepremier Aleksander Vondra. - Zgodnie z mottem czeskiej prezydencji "Europa bez barier" daliśmy 27 artystom okazję do swobodnego wypowiedzenia się na dowód, że w dzisiejszej Europie nie ma cenzury. Wierzę, że Europa ma otwarty umysł i będzie w stanie docenić ten projekt - dodał Vondra No i Czesi zlamali barierę ale głupoty
Czesi: Zróbmy sobie jaja
Dominika Pszczółkowska, Bruksela

Bułgaria jest jedną wielką toaletą, Litwini sikają na Rosjan, cała Francja strajkuje, a w Polsce księża wznoszą gejowską flagę - tak narody Unii zostały przedstawione na wystawie w jednym z głównych budynków UE w Brukseli

Wczoraj przed instalacją, która zawisła w atrium budynku Rady UE - gdzie odbywają się unijne szczyty - zatrzymał się każdy. Niektórzy uznawali dzieła za interesujące, inni nie kryli oburzenia.

-To obrzydliwe. Zostaliśmy przedstawieni jako jeden wielki turecki kibel. Jak ja to będę tłumaczyć odwiedzającym nas gościom? Tą sprawą powinien zająć się bułgarski MSZ! -mówiła urzędniczka z Bułgarii.

Instalację zamówili Czesi, którzy od dwóch tygodni przewodniczą UE. Ozdabianie budynku Rady przez kraj aktualnie przewodniczący Unii ma długą tradycję. Dotychczas wybierane były jednak o wiele mniej drażliwe projekty -Francuzi zawiesili np. wielki kolorowy balon.

Czesi świadomie zdecydowali się na prowokację. U 27 artystów z różnych krajów UE zamówili projekty przedstawiające stereotyp na temat ich ojczyzny. - Rzeźba i w ogóle sztuka mogą przemawiać tam, gdzie brakuje słów - mówił czeski wicepremier Aleksander Vondra. - Zgodnie z mottem czeskiej prezydencji "Europa bez barier" daliśmy 27 artystom okazję do swobodnego wypowiedzenia się na dowód, że w dzisiejszej Europie nie ma cenzury. Wierzę, że Europa ma otwarty umysł i będzie w stanie docenić ten projekt - dodał Vondra.

Bułgarska artystka Elena Jelebowa nie ukrywała, że chce "wywołać skandal, szczególnie w kraju", i stawić czoła "fałszywemu patriotyzmowi" oraz "upadkowi bułgarskiego życia materialnego i duchowego". Zrobiła więc ze swego kraju toaletę.

Litwinka stworzyła "alternatywny pomnik litewskiej niepodległości", na którym stojący na granicy Litwini sikają na Rosję. Holandię zalało morze, wystają tylko wieże muzułmańskich minaretów.

Francję przykrywa wielki napis: "Strajk". Niemcy to wyłącznie sieć autostrad. Hiszpania została cała zabetonowana, co prawdopodobnie ma być odniesieniem do trwającego tam do niedawna boomu budowlanego. Malutki Luksemburg, najbogatszy kraj Unii, w którym wielu Europejczyków umieszcza swe oszczędności, jest cały ze złota i "na sprzedaż". Szwecja to płaskie pudełko z Ikei. W miejscu Wielkiej Brytanii nie ma nic - to odniesienie do miejsca, jakie zajmuje ona w UE.

Także dzieło polskiego artysty Leszka Hirszenberga nie wszystkim się spodoba - przedstawia księży wznoszących tęczową flagę gejowską. Duchowni stoją w tych samych pozach co żołnierze na znanym zdjęciu z japońskiej Iwo Jimy z 1945 r., na którym amerykańscy żołnierze wznosili flagę USA. Autor tłumaczy, że to "surrealistyczna wizja połączenia tego, czego połączyć się nie da".

Niektórzy zdecydowali się przedstawić swój kraj nieco sympatyczniej: Belgia to pudełko czekoladek, Włochy to jedno wielkie boisko piłkarskie, a Dania zrobiona została z klocków lego. Inni wybrali surrealizm i przedstawiali to, czego w ich kraju nie ma - słonie w Finlandii czy góry na Łotwie.

Czeski artysta i pomysłodawca całego projektu David Cerny w Czechach zasłynął pomalowaniem w 1991 r. sowieckiego czołgu-pomnika w Pradze na różowo. Teraz zdecydował się na mapie swojego kraju wyświetlać złote myśli prezydenta Vaclava Klausa. Mają zostać włączone podczas oficjalnej inauguracji projektu w czwartek. Nie wiemy więc, czy Czesi też z siebie zażartują.

Koszty projektu poniósł Cerny. Unia zapłaciła za jego wynajęcie 50 tys. euro. Projekt będzie wisiał w Brukseli do 30 czerwca, czyli do końca czeskiego przewodnictwa w UE.


Źródło:

----------------------------------------------------

Prawdziwa cnota krytyk się nie boi...
Witam i zapraszam wszystkich do Katowickiego Kinoteatru Rialto na PRZEGLĄD FILMOWY "AFRYKAMERA"

Celem „AfryKamery” jest prezentacja afrykańskiego dorobku na rzecz społeczności międzynarodowej oraz konfrontowanie go z polskimi doświadczeniami. Prezentując ciekawych i docenianych artystów pragnie promować to, co najwartościowsze na kontynencie afrykańskim oraz poszerzać horyzonty oglądu współczesngo świata. Dąży do wspierania pozytywnej promocji Afryki w Polsce, pokazania bogactwa i różnorodności kontynentu oraz jego bardziej realistycznego obrazu, nie tylko naznaczonego wojnami i kolonializmem. W trakcie naszego festiwalu zaprezentujemy sześć filmów, które nie tylko opowiadają o Afryce i trapiących ją problemach, przede wszystkim zostały zrealizowane przez twórców pochodzących z Afryki. Zapraszamy na nasz polsko-afrykański dialog kulturalny.



PROGRAM:

26 września/piątek
godz. 16.30 Uroczysta Inauguracja Festiwalu, spotkanie z Febe Potgieter-Gqubule, panią ambasador Republiki Południowej Afryki w Polsce. Poczęstunek w stylu afrykańskim.
godz. 17.30 MUNYURANGABO, reż.L.I. Chung, Rwanda 2007, 97 min.
godz. 19.30 DARRAT, reż. M.S.Harun, Czad, Francja, Belgia, Austria 2006, 95 min.

27 września/sobota
godz.17.00 RED DUST, reż. T. Hooper, Wlk. Bryt., RPA 2004, 110 min.
Wstęp: dr Miłosława Stępień - afrykanistka, doktorantka Uniwersytetu Warszawskiego, urodzona w Afryce, specjalizująca się w literaturze postapartheidowskiej RPA.

godz. 19.00 Spotkanie z księdzem Adamem Parszywką - salezjaninem, prezesem Salezjańskiego Wolontariatu Misyjnego Młodzi Światu, który przez kilka lat pracował w Brazylii z dziećmi ulicy w slumsach portowego miasta Manaos. Dziś wspiera misje z kraju, przygotowując kolejnych wyjeżdżających do pracy do krajów Globalnego Południa

godz.19.30 WE ARE TOGETHER, reż. P. Taylor, Wlk. Bryt., PRA 2006, 86 min

28 września/niedziela
godz. 17.00 DRUM, reż. Z.Maseko, USA,RPA 2004, 94 min.
Wstęp: dr Mirosława Stępień

godz. 19.00 Spotkanie z Adamem Leszczyńskim - dziennikarzem, publicystą, doktorem nauk humanistycznych w dziedzinie historii. Od 1993 r. związany z "Gazetą Wyborczą". Laureat licznych stypendiów i nagród, m.in. Fundacji Kultury, Ministra Edukacji Narodowej, Fundacji na Rzecz Nauki Polskiej. Stypendysta tygodnika "Polityka". Pisze artykuły naukowe, historyczne i socjologiczne, reportaże (m.in. z Etiopii, Boliwii i Malawi). Autor m.in. "Naznaczeni. Afryka i AIDS". Po projekcji debata, w której uczestniczyć będzie Przemysław Stępień, dyrektor Festiwalu AfryKamera.

godz. 19.30 GUELWAAR, reż. O.Sembene, Francja, Niemcy, Senegal 1992, 115 min
Wstęp: dr Mirosława Stępień

Bilety na pojedyncze seanse - 12 zł; karnety - 45 zł
Wstęp na spotkanie z ks. Adamem Parszywką tylko z biletami na film WE ARE TOGETHER; na spotkanie z Adamem Leszczyńskim tylko z biletami na film GUELWAAR.

Lepiej niz np. infomaty, ktore sa w duzym stopniu wyrzuceniem kasy w bloto.

Infomaty to doskonaly przyklad nikomu niepotrzebnego wywalenia pieniedzy. Piekny kwiatek do kozucha. Jezeli juz mielismy sie 'informatyzowac' to jestem za wydaniem pieniedzy na hotspoty niz na takie cudo jak infomaty ktorymi mozemy sie na pewno chwalic, ale na nic sie one nikomu (albo prawie nikomu) nie przydadza.

Wracajac do spalarni, jezeli to bylby nowoczesny obiekt to dlaczego nie. Moze po glebszej analizie by sie okazalo ze mozna toto wpuscic do siebie? Dla tych ktorzy wieszcza ze staniemy sie europejska stolica smieci, spiesze z informacja ze o ile mi wiadomo import smieci ani towarow do recyklingu (np. makulatury) nie jest dozwolony, wiec Czestochowa stalaby sie co najwyzej krajowa stolica smieci.
Dla tych ktorzy wieszcza ze staniemy sie europejska stolica smieci, spiesze z informacja ze o ile mi wiadomo import smieci ani towarow do recyklingu (np. makulatury) nie jest dozwolony, wiec Czestochowa stalaby sie co najwyzej krajowa stolica smieci.
Parlament Europejski przyjął dyrektywę, która uznaje spalarnie odpadów za zakłady
odzyskiwania energii.
Dyrektywa zakłada, że śmieci będą miały status potencjalnych surowców energetycznych, a
ich spalanie będzie jednym ze wspieranych przez UE sposobów wykorzystania odpadów.
- W porównaniu z recyklingiem spalanie odpadów to nie jest żaden odzysk. Przetwarzając
odpady, oszczędza się o wiele więcej energii niż wytwarza przy ich spalaniu - uważa Paweł
Głuszyński z Ogólnopolskiego Towarzystwa Zagospodarowania Odpadów. Ponadto
przetwarzanie odpadów tworzy więcej miejsc pracy niż budowa pojedynczej instalacji -
argumentuje Głuszyński.
Zdaniem obrońców środowiska dyrektywa będzie zachętą dla takich krajów jak Niemcy,
gdzie utylizacja odpadów jest droga, do eksportu odpadów do tańszych krajów, np. do Polski i innych nowych krajów członkowskich, które w rezultacie mogą stać się "jedną wielką spalarnią dla całej Zachodniej Europy".
Zwolennicy kontrowersyjnego zapisu podkreślają, że warunkiem uznania spalarni za zakłady odzysku będzie spełnienie surowych norm wydajności energetycznej, co da silny impuls dla zwiększenia wydajności nowo powstających spalarni. Dodatkowo, po 6 latach kryteria dotyczące wydajności energetycznej mają być zrewidowane.
Wg szacunków każdy obywatel UE produkuje co roku 0,5 tony śmieci; przypada też na niego ok. 3,5 tony odpadów przemysłowych. Oznacza to, że każdego roku w Unii Europejskiej powstaje ponad 1,8 mld ton śmieci. Tylko 1/3 jest przetwarzana, ale ilość śmieci poddanych recyklingowi różni się znacząco w poszczególnych krajach. W Polsce aż 97% odpadów ląduje na składowiskach.

www.cire.pl 18.06.2008

Przy informatach podpisuję się "ręcami i nogami" pod Waszymi stwierdzeniami. W Częstochowie nie ma turystów są tylko pielgrzymi. Oni zwiedzają tylko JG.

Prof. Christian von Bar to niekwestionowany autorytet, jeden z najbardziej znanych i cenionych w Europie cywilistów, który od wiele lat prowadzi badania nad ujednoliceniem prawa prywatnego w Unii Europejskiej. Nasz Gość jest obecnie między innymi dyrektorem największej grupy naukowo-badawczej zajmującą się tworzeniem tzw. Common Frame of Reference (Wspólnego Systemu Odniesienia) mogącego być w przyszłości prototypem dla „Europejskiego Kodeksu Cywilnego". W dużej części prace te prowadzone są za zlecenie Komisji Europejskiej i pod jej patronatem. W tych nowatorskich badaniach pod kierunkiem prof. Ch. von Bara udział bierze ok. 250 profesorów ze wszystkich krajów UE.
Spotkanie z prof. von Barem odbędzie się 14 października 2008 roku. Początek spotkania o godz. 10.00 w budynku AJD mieszczącym się przy ul. Waszyngtona 4/8 w Częstochowie (sala nr 54).

Jestem przekonany, że udział w wykładzie oraz w spotkaniu z tak wybitnym profesorem, goszczącym dotychczas jedynie na najbardziej renomowanych uniwersytetach europejskich, przyniesie wiele korzyści dla naszej Uczelni. Otwiera to drogę nie tylko do pogłębienia nawiązanej przeze mnie współpracy, wymiany studenckiej w ramach programu Erasmus, ale przede wszystkim stwarza niepowtarzalną okazję do realizowana wspólnych projektów badawczych oraz wymiany kadry. Dla pracowników naukowych otwiera się w szczególności możliwość prowadzenia badań w renomowanym ośrodku zagranicznym w gronie prawników ze wszystkich krajów UE, a także pozyskanie stypendiów na badania własne. Jest to propozycja otwarta i interesująca dla szerokiego grona osób, zajmujących się nie tylko prawem cywilnym czy też europejskim.


ajd.czest.pl


Z tego co się orientuje, to będzie to na prawdę spore wydarzenie i gość jakiego pozazdrościć mogą nam najbardziej renomowane uczelnie w Polsce.
Ja tam będę, bo zresztą muszę (obecność obowiązkowa ),ale myślę, że nawet jakbym nie musiał to bym się zjawił.
Dzisiaj natknąłem się na 'metro' w tramwaju, gdzie wyczytałem że poprzedni artykuł wywołał duży odzew. Liczy się to że większość artykułu to przedstawienie absurdalnego pomysłu posłanki w złym świetle. Ostatnie klika zdań to wypowiedź sprawczyni całego zła, która to oświadcza że nie ma zamiaru rezygnować ze swojego pomysłu ,który argumentuje tym, że większość krajów UE jest w trakcie zaostrzania prawa dotyczącego wiatrówek, więc w Polsce też trzeba. Wspominała też cos o obrońcach praw zwierząt którzy to podobno częto zgłaszają przypadki postrzelenia psów.

Według prawa Niemieckiego i UE, do zakupu broni gazowej do 9mm jest wymagana tylko pełnoletnosc -18lat. Całosc finalizacji odbywa sie w Niemczech. Na życzenie klienta wysyłamy towar do wszystkich krajów UE.
Nie radzę tego sprowadzać na teren Polski, bo posiadanie takiej zabawki u nas wymaga pozwolenia Komendanta Wojewódzkiego Policji. Za brak pozwolenia grozi odpowiedzialność karna - pozbawienie wolności od 6 miesięcy do lat 8.

:one:

Jeżeli chodzi o prawo polskie, to przywóz broni i amunicji zakupionych w Szwajcarii, która nie jest członkiem Unii Europejskiej, wymaga uprzedniego wydania zaświadczenia przez polskiego konsula urzędującego w tym kraju.
Hmm... Czy mógłbyś napisać jak to się ma do krajów będących członkami UE?

czy hukowiec 9mm jest bez pozwolenia ? piszą że od 18 lat i nic więcej/
...

Na terenie Polski, do posiadania broni alarmowej (hukowca), o kalibrze powyżej 6 mm, potrzebne jest pozwolenie na broń.

A jak dobrze poszukasz na tej stronie, do której zamieściłeś linki, to znajdziesz tam taki tekst:

Wszystkie produkty sprzedawane w naszym sklepie znajduja sie na terenie Niemiec.Z tad też sa wysyłane do krajów UE. Według prawa Niemieckiego i UE, do zakupu broni gazowej do 9mm jest wymagana tylko pełnoletnosc -18lat. Całosc finalizacji odbywa sie w Niemczech. Na życzenie klienta wysyłamy towar do wszystkich krajów UE. Każda broń posiada własny numer identyfikacyjny, w niektorych krajach można zarejestrować broń do ewidencji,z posiadana licencja uprawnień do posiadania broni gazowych.
:one:

Sprawa dotyczy broni historycznej i jej replik. W absolutnej większości krajów UE broń wyprodukowana przed rokiem 1850 nie podlega przepisom dotyczącym broni palnej. De facto dopiero w roku 1870 rozpoczęto na masową skalę produkcję broni odtylcowej. W większości krajów broń historyczna, która nie ma naboju scalonego, jest wyłączona spod reguł związanych z bronią palną. Dotyczy to także replik, które na ogół są solidniej wykonane i pewniejsze w użyciu przy strzelaniu hobbystycznym. Broń historyczna może uszkodzić przede wszystkim strzelca. Moja poprawka zmierza do tego, aby w pełnej zgodzie z Dyrektywą Rady Europy i regułami obowiązującymi w większości krajów europejskich wyłączyć broń historyczną, używaną tylko przez hobbystów, a jest ich w Polsce coraz więcej, spod działania reguł uzyskiwania pozwolenia na broń palną. To nie są groźne urządzenia, żadni bandyci z takiej broni nie strzelają, używają jej wyłącznie hobbiści.
Sejm się po prostu pomylił, bo miała być data 1870 :diabel:
W 2004r. policja często pomyłkę Sejmowi wytykała i miała rację, choć nie do końca. :diabel2:

Już w tym wątku mamy dwie rozbieżne opinie ludzi znających się na broni CP. :one:
Gdyby jakiś sąd powołał na biegłych Rusznika i MarkaP, to opinie byłyby sprzeczne.
Wg pierwszego Rem 1858 byłby na pozwolenie, wg drugiego bez pozwolenia. :!!:
Witam,
Pytanie dotyczy historii prawodawstwa. Z całą pewnością wiem, że jeszcze w XIX wieku (i prawdopodobnie także wcześniej) żadnych zezwoleń na broń nie trzeba było mieć, a wręcz przeciwnie - władzom często zależało, aby w razie wojny ludność kraju była możliwie dobrze zmilitaryzowana. Jeżeli ktokolwiek wprowadził taki twór prawny jak "zezwolenie na broń" to najprędzej podejrzewam o to Rosjan (pewien nie jestem, ale czytając książki o Rosji - także tej XIX-wiecznej - dowiedziałem się, że trzeba tam było mieć pozwolenia niemal na wszystko - nawet na przeprowadzkę !!!).

Jeśli rzeczywiście jest to postrosyjski relikt w Polskim prawie, to czy przy obecnej polskiej racji stanu (deubekizacja, dekomunizacja, debolszewizacja) nie warto by się tego zapisu pozbyć w ogóle, raz na zawsze? I czy nie wyjaśnia to zarazem dlaczego pod tym względem nasze regulacje (i interpretacje) prawne wypadają tak dziwnie na tle innych krajów UE ?

Oczywiście to moje osobiste przypuszczenia, wynikające z tego, że na pewno lepiej się znam na historii Rosji i relacji polsko-rosyjskich niż na historii prawa...

A jak było w rzeczywistości? I to jest pytanie do historyków prawa (jeśli są jacyś na tym forum). Jak bowiem logicznie uzasadnić fakt, że można w Polsce bez zezwolenia posiadać w pełni funkcjonalne repliki broni ostrej (sprzed 1850) a nie można posiadać hukowca-gazowca w kalibrze powyżej 6 mm ???

Jeśli takich absurdów nie da się wyjaśnić logicznie, to może zadeydowały jakieś względy historyczne?

I dlatego pytam...

Za odpowiedzi będę bardzo wdzięczny

Pozdrawiam:-)

M.
Tylko, że ja owe orzeczenie rozumiem dokładnie odwrotnie niż Lech. Zresztą ona ma dość ciekawe podejście do sprawy.
Rozumiem to właśnie tak jak pisałem wyżej. Jeżeli mogę stać w pewnym miejscu nie kupując biletu to może mnie oprowadzać pilot, jeżeli nie to nie może. Mieszczą się więc tutaj obiekty takie jak muzea, czy inne miejsca/atrakcje będące również w rękach prywatnych.
Zamieszanie w przepisach jest potężne w UE a część krajów za wszelką cenę nie chce ich liberalizacji. Ja jestem za wolnym dostępem do rynku pracy i odejściem od licencji/zezwoleń. Niech sam rynek zweryfikuje kto się nadaje, a kto nie.
Do tego jeszcze dochodzą problemy w nazewnictwie różnych krajów i różnicach uprawnień. Miesza się tutaj przewodników turystycznych z pilotami i odwrotnie. Zamieszania nie brakuje.
Nie podoba mi się jednak to, że jako pilot mogę oprowadzać po Pruszkowie a po Warszawie już nie. Jest spora grupa pilotów, którzy w pewnych miejscowościach są lepsi niż miejscowi przewodnicy. Choćby dlatego, że tam się urodzili.
Do tego dochodzi problem, że ustawa o usługach turystycznych dotyczy tylko przedsiębiorców, szkół już nie. I co mają począć Ci biedni nauczyciele historii, którzy nie mają jasnej sytuacji, czy mogą oprowadzać, czy nie. Jedni mówią "tak" inni "nie".
Czas to wszystko uporządkować. Zresztą czytając 3 posty niżej w tamtym temacie zobaczysz, że komisji o coś innego niż Lech napisał w poście nr 1. A termin wyznaczony dla krajów UE na uporządkowanie minął 20.10.2007r.
Raport: Konkurencyjność Polski na tle krajów UE
Niestety nie można dołączyć załącznika z rozszerzeniem ppt, gdyż wyskakuje komunikat, że jest to niedozwolone. Jeśli kogoś interesuje ten raport prosze o zamieszczenie adresu mail i zostanie on na ten adres wysłany.

Płaci się w takiej walucie, na jaką się umówisz ze sprzedającym
Co więcej - jak sobie popatrzysz na ceny ropy wyrażone w euro a nie w dolarach, to się nagle okazuje, że wahania ceny tego surówca są znacznie mniejsze. Poza tym - zmienność kursu euro/usd jest także znacznie mniejsza niż zmienność kursu usd/pln.

Jeszcze jedno - sprawdziłem - w 2007 roku import produktów mineralnych (w tym ropa i gaz) to 11% polskiego importu. A import z krajów UE to ok 70% całego importu. Więc moim zdaniem zalety z punktu widzenia handlu zagranicznego są.


Fajnie, że to sprawdziłeś. Akurat w przypadku cen ropy i gazu to na ryzyku kursowym to myśmy ostatnio zyskiwali.

A co do samego przyjęcia euro to moim zdaniem korzyści przewyższają koszty, choć akurat mam inne zdanie na temat tego, które są naprawde ważne, a które mniej.

A tak na marginesie - dolar jest już tylko po 2,74 - pamietacie ile było w piątek?


Hmmm, dosyć duży udział w imporcie stanowią surowce energetyczne )ropa, gaz), a za te płaci się w USD.


Płaci się w takiej walucie, na jaką się umówisz ze sprzedającym (a ani ropy ani gazu nie kupujemy od USA). Z tego co wiem, Rosjanie w tej chwili wolą euro, bo na dolarze ostatnio się nacięli.

Co więcej - jak sobie popatrzysz na ceny ropy wyrażone w euro a nie w dolarach, to się nagle okazuje, że wahania ceny tego surówca są znacznie mniejsze. Poza tym - zmienność kursu euro/usd jest także znacznie mniejsza niż zmienność kursu usd/pln.

Jeszcze jedno - sprawdziłem - w 2007 roku import produktów mineralnych (w tym ropa i gaz) to 11% polskiego importu. A import z krajów UE to ok 70% całego importu. Więc moim zdaniem zalety z punktu widzenia handlu zagranicznego są.
Agnieszek, czuję się dogłębnie rozczarowany... Twoje wybory tłumaczę tylko chrześcijańską niewinnością w naiwności . Donald Tusk to blagier, leń, antypatriota i kolejny wytwór postkomunistów. Obłuda i pęd do władzy Donalda Tuska, pozwoliły mu na wzięcie ślubu kościelnego ze swoją żoną tuż przed wyborami, żeby przekonać do siebie katolicki, potencjalny elektorat. Donald Tusk to wbrew pozorom zawzięty typ i mało skłonny do szanowania odmiennych poglądów ( założę się, że gdyby jego partia znalazła się w podobnej sytuacji co PiS przed zrzeknięciem się władzy ( a tym właśnie była decyzja o przyspieszonych wyborach ) to całe PO robiłoby wszystko, by tej władzy nie stracić ( podobnie do niegdysiejszego SLD ). Donald Tusk to antyklerykał i libertyn (podobnie jak Kwaśniewski), który w 1992 roku zdradził Polskę opowiadając się za obaleniem rządu Jana Olszewskiego, dzięki któremu mogła dokonać się realna dekomunizacja na podobieństwo krajów wchodzących w skład byłego bloku komunistycznego. Tusk to w istocie hochsztapler nie posiadający żadnych poglądów, a którego sukces wynika tylko i wyłącznie z wysiłków speców od PR. Donald Tusk to człowiek, który gra wyłącznie o siebie - dlatego polityka zagraniczna to ciąg ustępstw na rzecz Niemiec i Rosji, oczywiście na niekorzyść Polski.Ale czego można się spodziewać po człowieku o prezencji i mentalności przedstawiciela handlowego. Agnieszek, powiedz mi jedno, jak można szanować człowieka, który neguje zasadność wyników demokratycznego referendum w sprawie traktatu lizbońskiego ( chodzi mi oczywiście o Irlandię - kraj, w którym jako jedynym przeprowadzono referendum w sprawie przyjęcia traktatu, co "dobrze" świadczy o naturze UE )?

Radosław Sikorski

Ładny manekin, który zachowuje się tak samo jak jego protektor Tusk, to znaczy podejmuje decyzje tak ugodowe jak tylko to możliwe, przeważnie zgodne z niemiecką i rosyjską racją stanu. Poza tym, dlaczego w mediach ciągle mówi się o UE i Polsce ( tak jakby Polska ciągle była poza Unią)?

Olechowski - o tej agenturalnej i komunistycznej gnidzie nawet nie będę się wypowiadał. Jedyne co mi się w nim podobało to że przyznał się do swojej przeszłości i nie próbował jej ukryć.
Jan M. Rokita - bardzo interesujący polityk; dziwię się, że "zamieszał się" w PO - człowiek tego formatu nie powinien wikłać się w produkt, który do złudzenia przypomina partię.

Wybacz, ale Twoje uwielbienie dla PO traktuję jako efekt żarliwie modnej propagandy w różnego rodzaju mediach. PO to partia bez jakiegokolwiek zaplecza ideowego kierująca się sondażami i "europejskimi" trendami. PO to gołosołowie, a czasem nawet skrajna głupota ( wystarczy posłuchać Palikota ). Można nawet pokusić sie o twierdzenie, że ta partia to jeden z owoców naszej kultury, w której bardzie liczy się pierwsze wrażenie niż treść.
Zespół naukowców z Uniwersytetu Leeds w Wlk. Brytanii wynalazł urządzenie biosensorowe, które potrafi zidentyfikować chorobę, wykorzystując do tego celu nanotechnologię. Urządzenie, które może zrewolucjonizować diagnozowanie, wykorzystuje przeciwciała do wykrycia biomarkerów - molekuł w organizmie wykorzystywanych do identyfikowania choroby. Celem ambitnego projektu ELISHA, finansowanego przez UE na kwotę 2,7 mln EUR, jest skrócenie czasu stawiania diagnozy do 15 minut. Nowy wynalazek może pojawić się na rynku w ciągu zaledwie trzech lat.

Aktualnie stosowane metody diagnozowania, opierające się głównie na próbkach krwi i moczu, i opracowane w latach 70-tych ubiegłego wieku, posiadają szereg wad. Badanie musi być przeprowadzone w laboratorium diagnostycznym przez pracowników ze specjalistycznym wykształceniem, zajmuje około dwóch godzin i jest kosztowne. Prostsza technika, umożliwiająca szybszą diagnozę przy niższych kosztach i wykonywana w wygodniejszych warunkach, np. w gabinecie lekarskim, byłaby mniej stresująca dla pacjenta i bardziej opłacalna dla szpitali i ośrodków zdrowia.

I tu z pomocą przychodzi projekt ELISHA (Elektroniczne immuno-interfejsy i nanobiotechnologia powierzchniowa - podejście heterodoksyjne) ze swoim nowym biosensorowym urządzeniem diagnostycznym. Zespół dziewięciu partnerów z pięciu krajów UE, wśród których znalazły się uczelnie wyższe, ośrodki badawcze i MŚP, opracował urządzenie, które sprawi, że diagnozowanie stanie się tańsze i jednocześnie bardziej elastyczne w swoich zastosowaniach.

Dr Paul Millner z wydziału nauk biologicznych Uniwersytetu Leeds mówi: "Ufamy, że będzie to badanie diagnostyczne następnej generacji. Możemy teraz wykryć niemal każdy analit - substancję kojarzoną z chorobą - szybciej, taniej i prościej niż przy zastosowaniu obecnej metodologii diagnozowania. Uważamy, że może być to rewolucja w wykrywaniu chorób."

Urządzenie ELISHA, które może pojawić się na rynku w ciągu trzech lat, ma aktualnie rozmiary terminalu do płacenia kartą kredytową, ale konsorcjum planuje zmniejszyć je do rozmiarów telefonu komórkowego. Wykorzystuje nanotechnologię - manipulację materią w skali mikroskopowej - w celu wykrycia biomarkerów we krwi lub moczu. Następnie daje odpowiedź "tak" lub "nie" na pytanie o obecność danej choroby. Do badania różnych chorób wsuwa się do urządzenia różne mikroukłady.

Jak mówi dr Millner: "Zaprojektowaliśmy proste oprzyrządowanie, aby biosensory były łatwe w użyciu i zrozumieniu. Ich obsługa będzie podobna do tej stosowanej w przypadku biosensorów glukozy w zestawach testowych używanych obecnie przez diabetyków."

Urządzenie mogłoby być stosowane do diagnozowania różnych chorób, od prostaty i raka jajnika, przez udar i chorobę serca, po stwardnienie rozsiane i infekcje grzybicze. Partnerzy konsorcjum ELISHA są przekonani, że mogłoby być na tyle uniwersalne, aby diagnozować gruźlicę i HIV. Szybkość uzyskania odpowiedzi oznacza szybszą diagnozę choroby i skierowanie do specjalisty.

Technologia ELISHA posiada ogromny potencjał na przyszłość. Kierownik projektu ELISHA, dr Tim Gibson, powiedział: "Anality wykorzystane w naszych badaniach to zaledwie wierzchołek góry lodowej możliwych zastosowań. Pokazaliśmy, że urządzenie można także wykorzystać do badań środowiskowych, na przykład do testowania zawartości herbicydów lub pestycydów w wodzie czy antybiotyków w mleku."

Więcej informacji:

ELISHA


Uniwersytet Leeds


CORDIS
url:
Źródło danych: Uniwersytet Leeds; ELISHA
Referencje dokumentu: Na podstawie informacji uzyskanych z Uniwersytetu Leeds

USA PATRIOT Act ("Uniting and Strengthening America by Providing Appropriate Tools Required to Intercept and Obstruct Terrorism Act of 2001"; Public Law Pub.L. 107-56) - ustawa amerykańska uchwalona 26 października 2001 w wyniku zamachu na WTC.
Jednocześnie lista życzeń ministrów spraw wewnętrznych krajów UE staje się coraz dłuższa, mimo że nie mieliśmy do tej pory do czynienia z "cybernetycznym 11 września.
I stwierdzili że skoro taki z nas mięczaki to zaczną uważać za wroga nawet cywilów nie przeznaczonych przecież do brania udziału w wojnie
b) Jak Contrasi finansowani przez USA "niszczyli komunizm" wyżywając się na cywilach.
Stany mogły prowadzić niezależną politykę zagraniczną a także posiadać własne systemy finansowe i celne.

Ponoć w Londynie jest ambasada Teksasu.

Słyszałem, no i? :-)

USA PATRIOT Act ("Uniting and Strengthening America by Providing Appropriate Tools Required to Intercept and Obstruct Terrorism Act of 2001"; Public Law Pub.L. 107-56) - ustawa amerykańska uchwalona 26 października 2001 w wyniku zamachu na WTC.
Według tej ustawy wolno przetrzymywać przez nieokreślony czas bez sądu obywateli nie-amerykańskich, którzy zostaną uznani za zagrożenie dla narodowego bezpieczeństwa. Rząd nie jest zobowiązany do ogłoszenia takiego aresztu ani też jego usprawiedliwiania. Z pewnymi wyjątkami, działanie tego prawa miało się zakończyć 31 grudnia 2005 roku.

Zapomina się przy tym najczęściej, że obowiązująca już ustawa Patriot Act zgodnie z zapisem "Provide Appropriate Tools Required to Intercept and Obstruct Terrorism" daje FBI i tajnym służbom szerokie uprawnienia, które umożliwiają wgląd w dane amerykańskich obywateli korzystających z usług dostawców Internetu, operatorów telefonicznych czy też publicznych bibliotek. Ponadto dopiero po dokonaniu odpowiednich poprawek na drodze sądowej usunięte zostały klauzule umożliwiające dostęp do danych bez jakiejkolwiek kontroli ze strony sądu oraz bez informowania samych zainteresowanych.

Na początku lipca amerykański Kongres uchwalił długo dyskutowaną nowelizację ustawy Foreign Intelligence Surveillance Act (FISA), dającą tamtejszym organom bezpieczeństwa uprawnienia do podsłuchiwania międzynarodowego ruchu telekomunikacyjnego i e-mailowego, a także gwarantującą swobodę w działaniach i bezkarność dla współpracujących z władzami osób zatrudnionych w sektorze prywatnym.

Podobne regulacje stosują także państwa europejskie, znajdziemy je np. u naszych zachodnich sąsiadów. Obowiązujące w Niemczech rozporządzenie o monitoringu ruchu telekomunikacyjnego (Telekommunikations-Überwachungsverordnung, TKÜV) już od lat umożliwia władzom dostęp do elektronicznej korespondencji obywateli. Od stycznia weszło w życie rozporządzenie o archiwizacji danych telefonicznych i internetowych, natomiast trwają prace nad wprowadzeniem systemu federalnych licencji umożliwiających tajne przeszukiwanie danych zapisanych elektronicznie. Widać więc, że już od dłuższego czasu nie ma raczej mowy o cybeprzestrzeni wolnej od jakiejkolwiek regulacji czy cenzury. Jednocześnie lista życzeń ministrów spraw wewnętrznych krajów UE staje się coraz dłuższa, mimo że nie mieliśmy do tej pory do czynienia z "cybernetycznym 11 września".




Masz swoją "wolność".
Składki na ubezpieczenie społeczne (PRSI) w Irlandii są potrącane przez pracodawcę z pensji.

Okres pracy w Irlandii jest wliczany do stażu pracy. Nie ma potrzeby odprowadzania dodatkowych dobrowolnych składek na ZUS, aby zachować uprawnienia emerytalne. Praca w Irlandii w niczym nie pogarsza naszej sytuacji z punktu widzenia ubezpieczenia społecznego.

Okres pracy za granicą w obrębie UE zawsze wlicza się do stażu pracy w Polsce, w związku z tym praca w innym kraju UE nie opóźni momentu, w którym nabędziemy prawa do emerytury. Sumowaniu podlegają wszystkie okresy pracy w każdym z krajów UE.

Jeżeli pracowaliśmy w danym kraju UE łącznie dłużej niż rok, a nasz łączny, zsumowany staż pracy we wszystkich krajach UE (w tym w Polsce) jest wystarczający do uzyskania emerytury w tym kraju, nabywamy prawo do uzyskania emerytury również z tego kraju. Emerytura będzie wypłacana w części odpowiadającej okresowi, w którym składki były odprowadzane w tym kraju.

Jeżeli nie pracowaliśmy w danym kraju dłużej niż rok, okres pracy w tym kraju zostanie nam zaliczony do emerytury na takich samych zasadach, jakbyśmy w tym czasie pracowali (wykonywali działalność gospodarczą) i odprowadzali składki w Polsce.

Oznacza to, że pracując np. 25 lat w Polsce i 20 lat w Irlandii, uzyskujemy w obydwu krajach prawo do emerytury, jakie przysługuje osobie posiadającej 45 letni staż pracy - w odpowiedniej części. Warunkiem jest również osiągnięcie obowiązującego w danym kraju wieku emerytalnego. Z każdego z tych krajów będziemy otrzymywać część emerytury.

Emerytury muszą być wypłacane na tych samych zasadach, na jakich wypłacane są one obywatelom państwa, z którego otrzymujemy emeryturę. Nie jest dopuszczalna dyskryminacja obywateli innych krajów ani odmienne traktowanie własnych obywateli mieszkających w innym kraju.

Należy pamiętać, że przyznanie emerytury nie musi następować automatycznie i konieczne może być wystąpienie do danej instytucji ubezpieczeniowej o wypłatę emerytury. Obecnie instytucją odpowiedzialną za wypłatę emerytur w Irlandii jest Department of Social and Family Affairs (j. ang.). We własnym interesie należy przechowywać wszystkie dowody opłacania składek ubezpieczeniowych za granicą (dowody wpłaty, dokumenty wystawiane przez pracodawcę). Więcej informacji na ten temat w języku polskim znaleźć można na stronach Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.
Karta Praw Podstawowych określa prawa i wolności, których poszanowanie mają gwarantować obywatelom krajów UE organy Unii. A także państwa członkowskie przy wykonywaniu kompetencji unijnych (np. dawaniu dopłat rolniczych).
Są tam zapisane prawa, które gwarantuje Konwencja Rady Europy o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, na podstawie której orzeka Trybunał w Strasburgu. A także m.in. prawa socjalne, gospodarcze, związkowe (np. prawo do strajku) i zupełnie nowatorskie - jak prawo do dobrej administracji.
Kartę ogłoszono na szczycie w Nicei w 2000 r. Miała być częścią unijnej konstytucji. Ale konstytucja upadła i Karta nigdy nie weszła w życie.

Wielka Brytania zgłosiła zastrzeżenie, by na Kartę nie można się było powoływać przed brytyjskimi sądami, a także Trybunałem Sprawiedliwości w Luksemburgu. W Karcie unormowane jest prawo do strajku. Wielka Brytania obawia się, że będzie ono wykorzystywane przez pracowników międzynarodowych przedsiębiorstw.

W komunikacie końcowym po szczycie znalazł się też zapis, że Irlandia i Polska zastrzegły sobie możliwość złożenia takiego samego zastrzeżenia. Robert Szaniawski, rzecznik MSZ, nie wiedział jakie konkretne postanowienia Karty mogłyby się nie podobać rządowi polskiemu. Można się domyślać, że chodzi o zabezpieczenie, by unijne prawo nie wymusiło liberalizacji prawa aborcyjnego czy legalizacji związków osób tej samej płci.

O co chodzi rządowi Irlandii ? Tego nie wiem, niestety...

Tak czy owak: Karta jest bronią obywateli przeciw naruszeniom ich praw i wolności przez państwo przy wykonywaniu kompetencji unijnych. Dlaczego rządy nie uważają za stosowne, by wyjaśnić obywatelom powody, dla których nie chcą, aby chroniło ich unijne prawo ?
Jak napisaliśmy wczoraj, w 2025 r. Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych może zabraknąć aż 100 mld zł na wypłatę emerytur. Wszystko dlatego, że Polacy żyją coraz dłużej, a dzieci rodzi się zbyt mało, by następowała wymiana pokoleń. Co zrobić, by demograficzna bomba przestała cykać?

Jedną z możliwości jest wzrost wskaźnika dzietności, który wynosi u nas tylko 1,24 - najmniej w całej Unii. Na razie polska rzeczywistość nie zachęca do rodzenia dzieci. Nasze wydatki na politykę rodzinną należą do najniższych w Europie - stanowią 0,9 proc. PKB (w UE średnio 2,1 proc.). - Polska ma szansę poprawić te statystyki dzięki drugiemu powojennemu wyżowi demograficznemu, ale becikowe nie wystarczy - mówi były minister pracy Michał Boni. Według niego powinniśmy brać przykład z krajów skandynawskich czy Francji. W tej ostatniej rodzi się najwięcej dzieci w całej Unii.

W 2005 r. na jedną Francuzkę przypadało średnio 1,92 dziecka. Tamtejszy rząd postawił na politykę prorodzinną, przede wszystkim zadbał m.in. o to, by matki miały gdzie zostawiać swoje pociechy, gdy idą do pracy. Oprócz łatwo dostępnych i tanich przedszkoli rodzice mają zniżki podatkowe przy zatrudnianiu opiekunek. Francuskie rodziny, które mają dużo dzieci, mogą płacić niższe podatki, mają też zniżki np. na przejazdy pociągiem czy metrem.

Wysoki wskaźnik urodzeń ma też Szwecja (1,77). Co ciekawe - Szwecja jednocześnie utrzymuje wysoki poziom zatrudnienia kobiet (70,6 proc. w wieku 15-64 ma pracę, dla porównania - w Polsce zaledwie 47,8 proc.!). Tak dobre wyniki Szwecja osiągnęła m.in. dzięki wyrównywaniu płac mężczyzn i kobiet oraz wprowadzeniu elastycznych godzin pracy.

O większą liczbę narodzin walczą też Niemcy. To u nich konieczność. W 2005 r. urodziło się tam zaledwie 680 tys. dzieci, zmarło o prawie 150 tys. osób więcej. Dlatego niemiecki rząd od 1 stycznia wypłaca jednorazowo aż do 25 tys. euro becikowego. Niemcy mają w planach też m.in. rozbudowanie sieci żłobków.

Kłopot z narodzinami dzieci ma Rosja. ONZ przewiduje, że jak tak dalej pójdzie, to do 2050 r. populacja tego kraju skurczy się o jedną trzecią! Dlatego Kreml chce zachęcić młode Rosjanki do rodzenia, wykorzystując pieniądze pochodzące z wydobycia surowców. Rosjanki mogą dostać nawet 9 tys. dol. za urodzenie drugiego dziecka. Wydatki będą jednak ściśle kontrolowane. Pieniędzy nie będzie można przeznaczyć na konsumpcję, tylko na edukację czy pomoc w zakupie domu.

Co zamierza zrobić Polska? Wiceminister pracy Joanna Kluzik-Rostkowska przygotowała niedawno Projekt Polityki Rodzinnej. Ma on zamienić niż demograficzny w zbawienny dla systemu emerytalnego przyrost naturalny.

Problem w tym, że polityka prorodzinna kosztuje, a Polska nie dość, że jest znacznie słabiej rozwinięta od krajów zachodnich, to jeszcze boryka się z dużym deficytem budżetowym.

Ale bez większej liczby rodzących się dzieci za kilkadziesiąt lat koszty obsługi systemu emerytalnego mogą być katastrofalne dla budżetu państwa, znacznie dotkliwsze niż skuteczna polityka prorodzinna wprowadzona już teraz.

Program resortu pracy zakłada m.in.: darmowe przedszkola, korzystniejsze zasady naliczania składek emerytalnych i rentowych osobom na urlopach wychowawczych, dla studentek w ciąży indywidualny tok studiów, becikowe w bonach.

Najważniejsza zmiana to zwiększenie ulgi podatkowej na dzieci. Obowiązująca od tego roku ulga to zaledwie 120 zł rocznie na jedno dziecko. W kolejnych latach ulga miałaby rosnąć: w 2007 roku wyniosłaby 200 zł na każde dziecko, w 2013 r. - już 500. - Na razie to jednak tylko postulaty, czekamy na ustawy - mówi Michał Boni.

Źródło: Gazeta Wyborcza
W marcu bezrobocie w Polsce spadło do 14,4%. To znacznie poniżej prognoz Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej.

Oznacza to, że w porównaniu z lutym bezrobocie spadło o 0,5%. Obecnie w Polsce bez pracy pozostaje *2 mln 233 tys. osób - napisano w komunikacie ministerstwa. Minister Anna Kalata przewiduje spadek bezrobocia przynajmniej do jesieni 2007 roku. Jej optymizm jest podyktowany wzrastającą liczbą ofert pracy. W marcu wzrosła ona o 40% w porównaniu do miesiąca poprzedniego. Niestety nie podno żadnych danych dotyczących związku pomiędzy spadkiem bezrobocia i emigracją polskich pracownikó do innych krajów UE.


co do * 2 mln 233 tys. to czy nie lepiej byloby 2,233mln ??

Nie wiem ile może byc max, ale na bank jeśli kupiliśmy Amauriego z drużyny która gra w lidze włoskiej to nei jest On traktowany jako obcokrajowiec... Tyle napewno więc nei wiem jakim cudem mamy ten limit wyczerpany...
Zawsze zreszta pozostaje opcja kupna piłkarza zpoza Uni i wypożyczenei Go do jakiegoś słabszego zespołu, po sezonei wraca i jest cacy
o ile sie nei myle Inter zrobił tak w tym sezonie z Kerlonem(wyp.Chievo)

Ale głupoty piszesz... obcokrajowcem jest zawodnik do czasu gdy nie dostanie obywatelstwa któregoś z państw UE, a My mamy wyczerpany przez Knezevicia,Amauriego i Sissoko. Inter natomiast ma wielu piłkarzy z Ameryki południowej z paszportami krajów z UE. Ot taka prosta sprawa
Nie jestem w 100% pewien, ale Sissoko czasem nie miał francuskiego paszportu?

Nie wiem ile może byc max, ale na bank jeśli kupiliśmy Amauriego z drużyny która gra w lidze włoskiej to nei jest On traktowany jako obcokrajowiec... Tyle napewno więc nei wiem jakim cudem mamy ten limit wyczerpany...
Zawsze zreszta pozostaje opcja kupna piłkarza zpoza Uni i wypożyczenei Go do jakiegoś słabszego zespołu, po sezonei wraca i jest cacy
o ile sie nei myle Inter zrobił tak w tym sezonie z Kerlonem(wyp.Chievo)

Ale głupoty piszesz... obcokrajowcem jest zawodnik do czasu gdy nie dostanie obywatelstwa któregoś z państw UE, a My mamy wyczerpany przez Knezevicia,Amauriego i Sissoko. Inter natomiast ma wielu piłkarzy z Ameryki południowej z paszportami krajów z UE. Ot taka prosta sprawa

Macie gdzieś Europę?

Mamy gdzies Unie Europejska, nie Europę. Wspolnota nie odwoluje sie do podstawowych wartosci europejskich, tworzy wlasne, chore standardy, ktore juz jej wychodza bokiem i widac, ze sa nierealne i dzialaja destrukcyjnie. Dlatego tez nie chce ich kopiowac w moim kraju.

Z pewnością, obywatele innych krajów europejskich aż czerwienieją z zazdrości, wiedząc jakich wspaniałych rządzących mamy...

A możesz mi powiedzieć, jakie są te wspomniane przez ciebie podstawowe wartości europejskie i jakie UE tworzy?

Sami głosowaliśmy za wejściem do UE.

Jak widzę czasem na fotach jak wyglądały Tatry przed powstaniem TPN-u (czyli przepisów), gdzie właśnie było free....to daleki jestem od takowej wolności. Zresztą Wspólnota Leśna też co nieco pokazuje.
gdzie właśnie było free
Hmm, pomijając niestosowność używania słów obcego pochodzenia tam gdzie istnieje powszechnie zrozumiałe polskie słownictwo chciałbym zwrócić uwagę, że to słowo zostało tu niewłaściwie użyte. Słowo "free" nie stosuje się w celu informacji, że "wszystko wolno" lecz, że dane dobro jest "wolne od opłat" (powiedzmy jak wstęp do muzeów państwowych w UE czy w Poznaniu jazda tramwajem - dla emerytów). Jeżeli np. widzę na tablicy przy kasie biletowej w większości muzeów państwowych na terenie UE, że wejście dla emerytów, obywateli krajów UE jest "free" to znaczy, że nie kosztuje to mnie tych 5, 10 czy 15 euro, które obowiązuje osoby młodsze lub z poza UE. Natomiast nie upoważnia mnie to przekraczania barierek, niestosowania się do kierunku ruchu, siadania na krzesłach czy fotelach - eksponatach, czy zgoła dotykania obrazów lub mazgania pisakiem po posągach.
W kwestii tych "faktów" i obawy przed nimi

Podstawa to ich rzetelny dobór.
Ty od początku wybierasz te które Ci opowiadają i wyłącznie po to żeby się powyzłośliwiać nad donkowym biciem piany.
Zabawa w kto więcej wygoogla, wytnie co mu pasuje i przedstawi jako niezaprzeczalny fakt czy opinię specjalistów to pomysł mizerny. Zwłaszcza jeśli ma się jeszcze niestety tendencje do obrażania się po napotkaniu na opór podczas szlachetnej misji niesienia kaganka między profanów.

Nie wygooglałeś że mimo zastrzeżeń specjalistów co do skuteczności terapii w Stanach i UK liczba takich przestępstw znacząco spadła. Że oprócz innych krajów także Hiszpania i Francja idą w tę samą stronę - ta ostatnia po przeprowadzeniu testu farmakologicznej terapii (widać rezultaty nie takie miażdżąco złe). Że wg. badających to ośrodków skuteczność sięga 20-30%. Że część seksuologów uważa że w przypadku pedofilii psychoteriapia jest całkowicie psu o budę.
itp.
Czy to jest obraz prawdy ? Owszem - wybrany fragment (w końcu to MÓJ post), czyli najzwyklejsza... gówno prawda.
Opinie i doświadczenia wśród fachmanów są różne i sprzeczne. Spór ostry jak to na pograniczu medycyny, prawa i światopoglądu. Teraz górę może wziąć jedna strona, za pięc lat inna. Sprawy nie wyjaśni jakiś artykuł. Każda gazeta ma swoją linię, co najwyżej lepiej lub gorzej maskowaną. Piszą dla niej siłą rzeczy dziennikarze o zbliżonych poglądach i sympatiach. Większą uwagę zwracają na opinie autorytetów i specjalistów które je potwierdzają - i te właśnie cytują. Udokumentują też tymi przypadkami które zechcą, wybór jest przecież nieograniczony.
Całość zagadnienia idzie przez kilka filtrów, nie czarujmy się - świetnie o tym wiesz.

Wiesz też że z medycznego punktu widzenia nie ma mowy o pedofilii gdy mowa o osobie dojrzałej płciowo lub parze nieletnich. Więc dlaczego podtykasz nam rozwinięte nastolatki, małżeństwa Romów, jednorazowych wyczynowców w pijackim szale ? To przypadki spoza tematu. Ktoś będzie gonił ze strzykawką za facetem co poszedł w tango z biuściastą 14-ką ? Przecież to pechowiec a nie pedofil - jemu jest bardziej czterolistna koniczynka potrzebna (i odrobina pomyślunku)
Plus jeszcze ta szwedzka sterylizacja chorych powtarzana x razy. Zupełny brak związku z tematem nie licząc genitaliów.

Tusk miał o wyboru:
bić pianę - żałosny populista
deliberować nad złożonością problemu - ciamciaramcia i dupa nie przywódca
milczeć - "Słońce Peru" więc nie wie (lub w dupie ma) co się dzieje nad Wisłą
szach i mat

Reszta, w ręce specjalistów. Nic im nie wyjdzie mądrego - trudno, cokolwiek - świetnie
Może i coś z tą świadomością i wykrywalnością się przepchnie jako kompromis.
btw. już bodajże w drodze przepis o możliwości ujawnienia molestowania do 5 lat po osiągnięciu pełnoletności.

Samo spuszczanie powietrza z tego balonika opinii publicznej to jest coś.
Jak nie, to przyjdzie "konkretna" ekipa i przydzwoni wszczepianie chipów (UK), obowiązek umieszczania na drzwiach szyldu żeś pedofil (Oregon) a najlepiej jeszcze orzecznictwo amerykańskie. Widziałem w tv delikwenta który poszedł siedzieć na podstawie zeznań córki pod 50-kę dotyczących wydarzeń sprzed 40 lat. Żadnych dowodów, obdukcji, zeznań osób trzecich. Wyroki zsumowano (był jeszcze syn, już nie żyjący) i gość dostał "dziesiąt". Nie pamiętam dokładnie ale przy jego wieku po prostu... dzylion.

Mam nadzieję że to niewykonalne w UE, bo zapisz tu majątek konkubinie czy kotom to ex-żonka i dziatwa odstawią show i załatwią ci taką odsiadkę że Matuzalem by się speszył.
Na wstępie - witam wszystkich. Dostałem informację od jednej z forumowiczek o istnieniu tego forum (za co bardzo dziękuję). Piszę do Was z prośbą o niewielką pomoc.

Jestem studentem socjologii UMK w Toruniu. Aktualnie prowadzę badanie do pracy magisterskiej na temat migracji młodych, a konkretniej ich postrzegania Polski oraz krajów migracji (również Cypru).

Poszukuje dość szczególnej grupy osób... młodych (do 30 roku życia) Polaków, którzy niedawno minimum 2 miesiące przebywali za granicą w UE (w tym oczywiście na Cyprze) i wrócili (ew. ciągle przebywają za granicą). Mam nadzieję, że znajdę takie osoby wśród was:)

Byłbym bardzo wdzięczny za kontakt tutaj lub na priv. Każda chętna osoba jest na wagę złota:) Stosowną ankietę wysyłam e-mailem.
KE: kryzys nie ominie Polski - rośnie deficyt, mniejszy wzrost PKB

19.01. (PAP) Spadek wzrostu gospodarczego do 2 proc. w porównaniu z 5 proc. w r. ub. i deficyt finansów publicznych w wysokości 3,6 proc. - to skutki kryzysu gospodarczego w Polsce według opublikowanych w poniedziałek przez Komisję Europejską prognoz gospodarczych dla krajów Unii Europejskiej.

Prognozy dla Polski i tak są lepsze niż dla całej UE. Unijny PKB ma spaść w br. o 1,8 proc. (-1,9 proc. w strefie euro). Recesja objęła wszystkie duże gospodarki wspólnej waluty.

KE szacuje, że w 2008 r. polski deficyt wyniósł w Polsce 2,5 proc. Jeśli prognoza KE na 2009 r. się sprawdzi, Polska przestanie spełniać wymóg maksymalnie trzyprocentowego deficytu, który jest jednym z kluczowych kryteriów wejścia do strefy euro. Polska planuje przyjąć wspólną walutę w 2012 r.

Tymczasem w 2010 r. KE prognozuje tylko niewielki spadek deficytu w Polsce do 3,5 proc., chyba że - zaznacza - do tego czasu polski rząd wdroży dodatkowe środki korygujące.

Wzrost deficytu wynika - zdaniem KE - z prognozowanego spowolnienia konsumpcji gospodarstw domowych w latach 2009-10, spadku importu i zatrzymania wzrostu płac, a także planowanego wzrostu inwestycji publicznych, którymi rząd chce złagodzić skutki załamania światowych finansów. KE uważa, że podwyżka akcyzy na niektóre towary nie zrekompensuje zwiększonych wydatków na cele społeczne, przyczyniając się do zrównoważenia finansów publicznych.

Dwuprocentowy wzrost PKB w Polsce to efekt prognozowanego spowolnienia wzrostu konsumpcji Polaków, mimo zachęt w postaci cięć podatku dochodowego, indeksacji emerytur i spadku inflacji. Decydujące będzie jednak pogorszenie sytuacji na rynku pracy. Zatrudnienie ma spaść o 0,6 proc. (i o kolejne 0,8 proc. w 2010 r.).

Bezrobocie (liczone według metodologii Eurostatu, która jest inna niż GUS) ma wzrosnąć z 7,4 proc. w ub. r. do 8,4 proc. w 2009 r. i 9,6 proc. w 2010.

Mniejszy ma być też eksport (spadek o 0,6 proc. w 2009 r.) i inwestycje. Ponowne przyspieszenie inwestycji i eksportu KE prognozuje w roku 2010. Wtedy też ma się zwiększyć dynamika wzrostu polskiego PKB - do 2,5 proc.

Dane dotyczące całej UE są jeszcze gorsze. W strefie euro recesji unikną tylko Grecja, Cypr, Malta, Słowenia i Słowacja.

Gospodarka Niemiec "skurczy się" o 2,3 proc., Francji - 1,8 proc., Hiszpanii i Włoch - 2,0 proc. Kryzys najbardziej da się we znaki Irlandii, gdzie spadek PKB ma wynieść aż 5 proc., oraz, poza strefą euro, Litwie, Łotwie i Estonii, gdzie spadek wyniesie 4-6,9 proc.

Z powodu kryzysu KE prognozuje pogorszenie sytuacji na rynku pracy. Bezrobocie w strefie euro wzrośnie z 7,5 do 9,3 proc. (aż 10,2 w 2010 r.): w 2009 r. we Francji ma wynieść 9,8 proc., w Niemczech 7,7 proc., we Włoszech 9,7 proc., a w Hiszpanii - 16,1.

Nastąpi też wzrost deficytów sektora finansów publicznych, na skutek zmniejszenia dochodów z podatków, oraz wydatków na pobudzenie gospodarki w ramach narodowych planów, które wynoszą już w sumie 1 proc. unijnego PKB. Liczony wspólnie deficyt ma wynieść w 2009 r. 4 proc. w strefie euro i 4,4 proc. w całej UE.

W Niemczech deficyt ma wynieść 2,9 proc.; we Francji 5,4; w Hiszpanii 6,2 proc., a w Wielkiej Brytanii 8,8 proc.

Pod koniec roku ma jednak nastąpić ożywienie, które pozwoli w 2010 r. na wzrost gospodarczy UE w wysokości 0,5 proc. PKB strefy euro ma wzrosnąć o 0,4 proc.

Źródło: PAP
PKB per capita: Polska trzecia od końca w UE

Jak poinformował Eurostat, produkt krajowy brutto na mieszkańca – przy uwzględnieniu siły nabywczej ludności – stanowił w ubiegłym roku w Polsce 54 proc. średniej unijnej. Biedniejsi od Polaków byli tylko Rumuni i Bułgarzy. Najwyższy poziom PKB per capita odnotowano w Luksemburgu.

Według wstępnych szacunków, w ubiegłym roku wysokość produktu krajowego brutto na jednego mieszkańca w poszczególnych krajach Unii Europejskiej wahała się od 38 proc. do 276 proc. średniej unijnej. Dochód powyżej przeciętnego poziomu wyznaczonego dla 27 krajów Wspólnoty osiągnęło 13 państw. W gronie tym nie ma żadnego kraju przyjętego do UE od maja 2004 roku.

Najwyższy poziom PKB na mieszkańca osiągnęły: Luksemburg (276 proc. średniej), Irlandia (146 proc.) i Holandia (131). Do zamożniejszej części Wspólnoty należą także m.in. Austria (128 proc.), Szwecja (126 proc.) i Dania (123 proc.). W tym gronie dochód na głowę najbliższy średniej osiągnęły Włochy (101 proc.), Hiszpania (107 proc.) i Francja (111 proc.).

Najbogatsi w uboższej „czternastce” są Grecy (98 proc. średniego unijnego PKB per capita), Cypryjczycy (93 proc.) i Słoweńcy (89 proc.). Stosunkowo zamożni są także Czesi (82 proc.), Maltańczycy (77 proc.) i Portugalczycy (75 proc.). Polacy zajęli 3. miejsce od końca (54 proc.) przed Rumunami (41 proc.) i Bułgarami (38 proc.).

T.Sz., Eurostat
WYMIANA DAT (przypis moderatora: NIE PRAWIDŁOWO)
WYMIANA KRAJÓW (przypis moderatora: PRAWIDŁOWO)
Ad. 1 UE założyciele Belgia, Francja, Holandia, Luksemburg, Niemcy, Włochy
( 18 kwietnia 1951)
- PRZYPIS W ODPOWIEDZIACH NA STRONIE ŹRÓDŁOWEJ ↑ 7 Traktat Rzymski wszedł w życie 1 stycznia 1958 roku. BELGIA, FRANCJA, HOLANDIA, LUKSEMBURG OD 25.03.1957 NIEMCY DODATKOWY PRZYPIS: 22 ↑ 3 października 1990 roku NRD (obecne landy:Meklemburgia-Pomorze Przednie, Saksonia-Anhalt, Berlin, Brandenburgia, Turyngia, Saksonia) weszła w skład RFN.)

1973r –Wielka Brytania, Irlandia, Dania ( traktat z 22,01,1972) -PRZYPIS OD 01.01.1973 PRAWIDŁOWO
1981r – Grecja (28 maj 1979) - PRZYPIS MODERATORA OK
1986r- Hiszpania i Portugalia (12 czerwca 1985) - PRZYPIS MODERATORA OK
1995r – Austria, Finlandia, Szwecja (01 luty 1994) - PRZYPIS MODERATORA OK
2004 maj 01 – Cypr, Czechy, Estonia, Litwa, Łotwa, Malta, Polska Słowacja,
Słowenia, Węgry ( 14-15 grudzień 2001 ) - PRZYPIS MODERATORA OK
2007r – Bułgaria i Rumunia ( j.w. ) - PRZYPIS MODERATORA OK

Ad. 2 Szwajcaria ( 20 kantonów i 6 półkantonów) (przypis moderatora: PRAWIDŁOWO)
Uri,Schwyz,Obwalden,Nidwalden,Lucerna,Zurych,Glarus,Zug,Berno,Fryburg,Solura,Bazylea-miasto, Bazylea-okręg,Szafuza,Appenzell Ausserrhozen,Ausseehozen Innerrhoden,Sankt Gallen,Gryzonia,Argowia,Turgowia,Ticino,Vaud,Valais,Neuchatel,Genewa,Jura.

Ad. 3 EFTA powstała 3 maja 1960r na podstawie konwencji z 4 stycznia 1960r
założona przez Austrię, Danię, Norwegię, Portugalię, Szwajcarię, Szwecję i
Wielką Brytanię.
(przypis moderatora: PRAWIDŁOWO)
Obecnie do EFTY należą Islandia ( przyst. W 1970r) Lichtenstein (1992r ) Norwegia
i Szwajcaria.

Ad. 4 31 (przypis moderatora: PRAWIDŁOWO)

Ale sie spociłem

I teraz nie wiem, czy zaliczyć do krajów też kantony

PRZYPIS MODERATORA: KRAJE I LICZBY WYMIENIONO PRAWIDŁOWO. DATY WKRADŁ SIĘ CHOCHLIK NA 1951R ZAMIAST 1958R DLATEGO PIWKO IDZIE A DODATKOWY PUNKT ... TEŻ IDZIE ZA WŁOŻONY TRUD. NA POCENIE POLECAM ANTYPRESPIRANTY I GRATULUJE
Obowiązkowe światła dzienne od 2011 roku

Komisja Europejska zaproponowała w środę wprowadzenie od 2011 roku obowiązku montowania świateł dziennych we wszystkich nowych samochodach sprzedawanych w Unii Europejskiej.
Światła takie włączają się automatycznie przy zapaleniu silnika. Dzięki temu nie trzeba używać świateł mijania, które są obowiązkowe przez cały rok w Polsce i niektórych innych krajach UE. W porównaniu ze światłami mijania, światła dzienne to oszczędność energii o 25-30%.

"Widoczność samochodów osobowych, ciężarówek i autobusów wyposażonych w światła dzienne się zwiększy, co poprawi bezpieczeństwo na drogach. Taki rodzaj oświetlenia pozwoli zredukować liczbę ofiar śmiertelnych wypadków drogowych, zapewniając jednocześnie większą efektywność energetyczną - powiedział komisarz ds. przemysłu Guenter Verheugen.

Komisja Europejska popiera obowiązek jazdy na światłach w dzień przez cały rok, twierdząc, że zwiększa to bezpieczeństwo zarówno kierowców, jak i pieszych. Według różnych dostępnych badań, zmniejsza to liczbę wypadków w dzień o 5 do 15%, a wypadków z udziałem motocykli nawet o 30%.

Według szacunków polskiego Instytutu Transportu Samochodowego w Polsce obowiązek używania świateł w dzień przez cały rok zmniejsza liczbę zabitych w wypadkach z udziałem co najmniej dwóch pojazdów o 20%.

Od 7 lutego 2011 roku światła dzienne mają być obowiązkowo montowane w samochodach osobowych i dostawczych, półtora roku później także w ciężarówkach i autobusach. Światła dzienne różnią się od świateł mijania przeznaczonych do oświetlenia drogi; świecą wprost na nadjeżdżające pojazdy, ale słabym światłem. Wraz z zapadnięciem zmroku byłyby one przełączane na zwykłe światła automatycznie albo ręcznie.

W Polsce obowiązek jazdy na światłach w dzień istnieje od kwietnia zeszłego roku. W różnym zakresie obowiązuje w kilkunastu krajach europejskich. Cały rok na wszystkich drogach kierowcy muszą jeździć na światłach m.in. w Danii, Finlandii, Szwecji, Islandii, Słowacji, a także Norwegii. Cały rok na światłach jeździ się też na obszarach niezabudowanych we Włoszech i na Węgrzech. W okresie jesienno-zimowym na wszystkich drogach obowiązek ten istnieje w Czechach i na Litwie.

Ogłoszona właśnie przez KE propozycja odpowiedniej dyrektywy będzie musiała zyskać akceptację Parlamentu Europejskiego i rządów krajów członkowskich.


źródło: Unia Europejska, PAP, Samar

Jak zaczniemy przy I bad. honorować badania techn. pozostałych krajów członkowskich UE problem się sam rozwiąże.
Wydaje mi się że właśnie nie ponieważ pojazdy z krajów UE maja badania okresowe co 2 lata (z tego co widze w dokumentach).
Jak zaczniemy przy I bad. honorować badania techn. pozostałych krajów członkowskich UE problem się sam rozwiąże.
Jeszcze przed Świętami dwa nowe państwa Unii Europejskiej – Bułgaria i Rumunia, uruchomią i dostosują do wymagań stawianych przez Komisję Europejską telefoniczny numer pierwszej pomocy – 112. Tym samym system pierwszej pomocy w nagłych wypadkach zostanie w całej UE nie tylko przypisany temu samemu numerowi telefonicznemu, ale także działać będzie w każdym z krajów na tych samych zasadach. Jakie to zasady? Przypomnijmy:

    – połączenie z numerem 112 jest w każdym z krajów bezpłatne
    – dostępne jest z dowolnego telefonu, bez względu na to czy jest to aparat stacjonarny czy komórkowy (uwaga! większość operatorów VoIP, a więc telefonii internetowej, nie pozwala w ogóle na wybieranie numeru 112. Należy o tym pamiętać!)
    – telefon komórkowy, z którego dzwonimy pod numer 112 nie musi posiadać karty SIM operatora sieci GSM kraju w którym się znajdujemy. W zasadzie w ogóle może nie mieć karty SIM. Pod numer 112 możemy zadzwonić z komórki bez karty SIM lub z uszkodzoną/zablokowaną kartą. Jeśli w telefonie jest karta SIM możemy wybrać numer 112 zanim wpiszemy numer PIN uprawniający do skorzystania z karty SIM, a więc w zasadzie natychmiast po włączeniu telefonu.

    – ważne także, by właściwie rozumieć jaką funkcję spełnia numer 112. Otóż nie jest to ani telefon na policję ani na pogotowie. Operator, z którym zostaniemy połączeni po wybraniu tego numeru, po wysłuchaniu naszej sprawy, zawiadomi odpowiednie służby względnie udzieli nam stosownych informacji. Telefonu 112 użyć możemy bowiem nie tylko, jeśli chcemy wezwać pomoc na miejsce zdarzenia. Także jeśli poszukujemy np. nocnego dyżuru lekarskiego, czynnej w dzień świateczny apteki, względnie sami chcemy udać się na najbliższy komisariat; podania takich adresów możemy oczekiwać od dyżurującej pod numerem 112 osoby.
    – dodatkową ważną opcją, funkcjonującą już w większości krajów (w Rumunii póki co jeszcze nie, stąd i o tym kraju mowa w powyższym artykule), jest możliwość zlokalizowania przez dyżurnego skąd dokładnie wykonywane jest połączenie z numerem 112. Jest to niezwykle ważna opcja, bowiem dzięki niej, nawet jeśli będąca w potrzebie osoba nie jest w stanie precyzyjnie określić miejsca, w którym się znajduje, operator i tak będzie mógł wysłać pomoc pod właściwy adres.
O istnieniu i zasadach funkcjonowania numeru 112 warto wiedzieć i pamiętać. W nagłych wypadkach działać trzeba szybko, zaś jak dowodzą badania, najszybciej na cyferblacie wybiera się właśnie kombinację cyfr "112".

W Luksemburgu, w zeszłym roku byliśmy świadkami akcji społecznej mającej uświadomić dzieciom rolę i zasady korzystania z numeru 112. Pomyślcie, czy i Wasze pociechy nie powinny się bliżej zapoznać z .

wiadomość za oraz ze źródeł własnych
Odliczanie do Festiwalu Kultury Polskiej już się rozpoczęło, ale tymczasem warto też zwiedzić dwie wystawy, na których obecni są polscy artyści. Pierwsza z nich gości w samym centrum Luksemburga, w znanym z dobrych wystaw ), i zatytułowana jest Don’t worry – be curious! Wystawa zasługuje na gruntowne, co najmniej 3-godzinne zwiedzanie, a jej tematyka obraca się głównie wokół współczesnych obsesji i lęków. Mamy tu więc wszechobecne absurdalne środki bezpieczeństwa i ostrzeżenia przed atakiem terrorystycznym, co szczególnie trafnie ilustruje praca Julity Wójcik wyświetlana na pierwszym piętrze galerii i przemówienie Busha o „osi zła” sfilmowane w konwencji romantycznego teledysku przez Francuza Pascala Lievre; konsumpcjonizm (czeski artysta Kristof Kintera); lęki i sposoby spędzania czasu nastolatków w Szwecji i Estonii – ciekawy film Finki Anu Pennanen o rosyjskiej i estońskiej młodzieży w Tallinie; problemy z integracją w Danii – frapujące autorefleksyjne prace tandemu artystów Colonel and Khaled D. Ramadan, etc. Wystawione prace pochodzą w większości z 4th Ars Baltica, stąd tak liczna obecność młodych artystów z krajów bałtyckich, w tym dwóch Polek – Anny Baumgart i Julity Wójcik. Szczególnie gorąco polecam także zobaczenie projektu Oliviera Kochty-Kalleinena i Tellervo Kalleinen zatytułowanego Chór narzekań – są to wielojęzyczne skargi-piosenki mieszkańców Sankt Petersburga, Chicago, Singapuru i Helsinek nagrane w plenerze. Na stronie internetowej można także obejrzeć nagranie z Luksemburga.

Natomiast tym, którzy chcieliby połączyć oglądanie sztuki współczesnej z degustacją szampana Pommery, zdecydowanie polecam wycieczkę do Reims, gdzie w podziemnych galeriach, pośród dojrzewających milionów butelek szampana, rozmieszczono dzieła współczesnych artystów z 27 państw członkowskich UE. Projekt zorganizowany został z okazji objęcia przez Francję w drugiej połowie 2008 r. przewodnictwa (tzw. prezydencji) w Radzie UE. Sam pomysł umieszczenia sztuki w piwnicach i galeriach jest rewelacyjny, często są to prace powstałe specjalnie na tę okazję. Warto podkreślić obecność dwóch Polaków – Janka Simona i Michała Budnego i reprezentujących Luksemburg Marco Godinho i Su-Mei Tse.

——————
Informacje praktyczne: wystawa w Casino czynna jest niestety tylko do końca tego tygodnia, czyli do 14.09, natomiast wystawa w piwnicach Pommery do końca roku.

Iwona Komór

A za przelewy zagraniczne trzeba płacić... i to słono. A może ktoś zna bank, który bierze mniej niż kilkadziesiąt złotych?

To, co tam napisano znaczy: "Dla krajów UE obowiązuje minimalna wartość zamówienia 52 EUR. Zwrot na koszt klienta! Proszę przeczytać odpowiednie dla każdego przedmiotu "Porto"(??)


Mozna tam chyba tez placic karta?
I chyba trzeba miec jakas karte klienta zeby cos tam kupic - przy rejestracji trzeba wpisac jakis numerek, ale nie mam pojecia o co chodzi ...

Jak również z innych krajów UE w naszym kraju. Dlaczego wszyscy z unii mogą jeździć po Polsce bez ograniczeń i tak samo w innych krajach a my tutaj jesteśmy dyskryminowani.

To jest akurat proste - w Polsce podatek drogowy jest wliczony w cene paliwa, a jak jezdzisz pol roku-rok i dluzej to paliwo sila rzeczy tankujesz i podatek drogowy placisz... A w wielu krajach jest ot osobna oplata - np. Niemcy, Holandia...

Powinni teraz zając się "białymi blachami" aby znikły z holenderskich dróg na dobre.
Jak również z innych krajów UE w naszym kraju. Dlaczego wszyscy z unii mogą jeździć
po Polsce bez ograniczeń i tak samo w innych krajach a my tutaj jesteśmy dyskryminowani.
Uważam, że powinni znieść obowiązek rejestracji w Holandii ale umożliwić nam wykupywanie
opłaty drogowej. To byłoby sprawiedliwe. A tak pier..doli..cie głupoty, a szczególnie
ci których nie stać na nic innego jak rower.

Wysłany: Pon Paź 23, 2006 9:44 am       
 

--------------------------------------------------------------------------------
 
A poza tym, to co wyczytalam na stronie:
http://www.motofakty.pl/a...ne_mandaty.html


Co z fotoradarami?

Na drogach Zachodniej Europy jeszcze częściej niż policyjne patrole można spotkać fotoradary. Czy polski kierowca musi się ich obawiać? I tak, i nie. Nikogo nie namawiamy oczywiście do łamania prawa, ale przepisy i praktyka pokazują, że przy odrobinie szczęścia można łatwo uniknąć mandatu za fotoradarowe zdjęcie.

Jak podkreśla asp. Zbigniew Paszkiewicz z zespołu prasowego poznańskiej policji, wykroczenia drogowe, a takim jest np. przekroczenie dozwolonej prędkości, w odróżnieniu od przestępstw nie są ścigane poza granicami kraju, w którym zostały popełnione. Jeśli więc jechaliśmy za szybko w Niemczech, to tylko w tym kraju możemy za to zostać ukarani mandatem. Nie oznacza to oczywiście bezkarności, bo w większości krajów UE funkcjonują odpowiednie systemy komputerowe i dane o wykroczeniach szybko trafiają na przejścia graniczne. Jeśli będziemy przekraczali granicę dopiero po kilku dniach od popełnienia wykroczenia, w razie kontroli paszportu w systemie możemy zostać poproszeni o zapłacenie mandatu.

Nie powinniśmy się natomiast obawiać, że odpowiednie pismo ze zdjęciem z fotoradaru dotrze do nas do Polski. Piotr Monkiewicz z Poradni dla Kierowców Automobilklubu Wielkopolski przyznaje, że niektóre policje podejmują takie próby i wysyłają pisma do Polski. Kierowcy nie mają jednak obowiązku regulować takich mandatów. Nawet jeśli sprawa trafiłaby do sądu, kierowca nie będzie miał problemów z jej wygraniem.

Ze względu na brak „transgraniczności” przy wykroczeniach drogowych na polskich drogach policja wyrzuca fotoradarowe zdjęcia aut o zagranicznych tablicach rejestracyjnych od razu do kosza. Powód jest prosty - w Polsce nie ma odpowiedniego systemu komputerowego, więc w praktyce nie ma szans na ukaranie zagranicznego kierowcy.
 

Miejsce: Dortmund, B1 Highway at the Westfalenhalle Dortmund
Data: 19 lipca 2008 (sobota)
Start: 14:00
Koniec: ???


Pięć kontynentów, piętnaście krajów, czterdzieści platform !!! – nie bez powodu Loveparade jest nazywana największą imprezą clubbową na świecie. Na tegorocznej edycji (podobnie jak na poprzednich) swe muzyczne oblicze zaprezentuje CAŁY ŚWIAT !!!
Zobaczymy platformy z tak odległych krajów jak Korea, Turcja, Brazylia czy chociażby położona na drugiej stronie naszego globu Australia.
Nie zabraknie również przedstawicieli z Litwy, Estonii, Wielkiej Brytanii, Austrii, Belgii, Holandii a nawet Argentyny. Taka rozpiętość geograficzna może być jedynie gwarancją różnorodności gatunków, a to oznacza, że każdy znajdzie coś dla siebie.

LINE-UP
Anja Schneider Niemcy
Armin van Buuren Holandia
Audion Live
Carl Craig Stany Zjednoczone
David Guetta Francja
Digitalism Niemcy
Hell Niemcy
Dubfire Stany Zjednoczone
Felix Kroecher Niemcy
Italoboyz
MANDY
Martini Bros & The Strings of Love Orchestra
Paul van Dyk Niemcy
Richie Hawtin Kanada
Underworld Wielka Brytania
Westbam Niemcy

Więcej info na :http://www.loveparade.de/

Ktoś się wybiera ??
Widzę ze dalej masz problem i pijesz do mnie wiec zniżę sie do twojego poziomu i Ci odpisze.

Upoważnia mnie moralnie i prawnie z racji ze przez 3 lata pracowałem w Irlandii i odprowadzałem składkę na ubezpieczanie socjalne tak zwane punkty PRSI.


Informacje
Co roku tysiące mieszkańców Irlandii wyjeżdża z kraju, aby podróżować, pracować lub studiować za granicą. Niektórzy wyjeżdżają na krótko (tj. na kilka miesięcy), do pracy lub do szkoły, inni zostają za granicą przez dłuższy czas. Natomiast osoby, które mieszkały, studiowały lub pracowały w Irlandii, wracają do swojego kraju. Dlatego ważna jest świadomość, że osoby, które wyjechały z Irlandii z zamiarem zamieszkania i/lub rozpoczęcia pracy w innym kraju, mogą być uprawnione do otrzymywania świadczeń socjalnych w kraju, do którego się przenoszą. Zawarte pomiędzy Irlandią a innymi krajami porozumienia dotyczące świadczeń socjalnych można podzielić na dwie kategorie:

    l Porozumienia zawarte z krajami objętymi regulacjami UE/EOG (Europejskiego Obszaru Gospodarczego)
    l Umowy dwustronne o dostępie do świadczeń socjalnych
Zasady

Kraje objęte regulacjami UE

Osoby zamierzające zamieszkać lub podjąć pracę w kraju objętym regulacjami UE są uprawnione do takich samych świadczeń socjalnych, co obywatele danego Państwa Członkowskiego UE/kraju EOG. Oznacza to, że dana osoba i jej rodzina jest uprawniona do ubiegania się o wszelkie zasiłki i pomoc dostępne w danym kraju. W razie ubiegania się o wypłaty z tytułu ubezpieczenia, pod uwagę brane są wszelkie składki wniesione w innych Państwach Członkowskich UE/krajach EOG.
Przed wyjazdem z Irlandii

Przed wyjazdem z Irlandii do innych krajów UE/EOG należy uzyskać formularze E104 i E301. Formularze te zawierają informacje dotyczące danych o ubezpieczeniach społecznych. Będą one potrzebne przy ubieganiu się o zasiłki chorobowe i zasiłki dla bezrobotnych zagranicą. Dokładne informacje odnośnie do formularzy i wymogów dla ich uzyskania dostępne są w dziale ds. danych międzynarodowych w Ministerstwie Spraw Społecznych i Rodzinnych.

Osoby wyjeżdżające z Irlandii, które pragną uzyskać zasiłek w innym kraju, powinny skontaktować się z działem ds. danych międzynarodowych Ministerstwa Spraw Społecznych i Rodzinnych lub z lokalnym urzędem opieki społecznej.

Dzięki tym informacjom złożony w innym kraju wniosek o przyznanie świadczenia socjalnego zostanie rozpatrzony szybciej i sprawniej. W przeciwnym razie władze danego kraju będą musiały kontaktować się z władzami irlandzkimi w celu uzyskania informacji o przebiegu ubezpieczenia. Podobnie osoby wracające do Irlandii z krajów UE/EOG powinny przywieźć ze sobą takie same formularze wystawione przez właściwe organy danego kraju, ponieważ zawierać one będą informacje o opłaconych w tym kraju składkach na ubezpieczenie. Formularze te przedkłada się odpowiedniemu organowi właściwemu dla ubezpieczeń społecznych w kraju, w którym dana osoba aktualnie zamieszkuje, przy składaniu wniosku o przyznanie zasiłku bądź innego świadczenia.

Gdzie się ubiegać

International Records Section
Social Welfare Services Office
Floor 2
Oisin House
Pearse Street
Dublin 2
Ireland
Tel: +353 (0)1 7043000 or +353 (0)1 6732329

Mam nadzieje ze przyda sie ta informacja innym osobom zamierzającym wrócić do kraju.

Jacqueline Carey urodziła się w 1964 roku w Highland Park, Illinois. Po ukończeniu psychologii i literatury angielskiej wyjechała do Londynu, gdzie pracowała przez pół roku w księgarni. Po powrocie do Stanów rozpoczęła karierę pisarską, podróżując, kiedy to tylko było możliwe; w tym czasie odwiedziła wiele egzotycznych krajów – począwszy od Peru, a skończywszy na Egipcie.

Obecnie Jacqueline Carey mieszka w zachodnim Michigan, gdzie jest członkinią najstarszego Mardi Gras ( Mardi Gras to nazwa słynnego karnawału w Nowym Orleanie. Od jego nazwy wzięły swoje imiona inne karnawały organizowane w innych częściach Stanów Zjednoczonych, ale nawiązujace kostiumowo do tego najsłynniejszego) w stanie. Jej debiutancka powieść Strzała Kushiela została opublikowana w 2001 i prawie natychmiast trafiła na listę bestsellerów New York Timesa. W 2002 roku Carey otrzymała nagrodę Locusa za Strzałę Kushiela. Strzała Kushiela jest pierwszą częścią trylogii Kushiel.

2001 Strzała Kusziela
2002 Wybranka Kusziela
2003 Kushiel's Avatar


Najprawdopodobniej MAG wyda drugą trylogię (?)(drugą część cyklu?)

•Kushiel's Scion
•Kushiel's Justice
•Kushiel's Mercy

Tym razem głównym bohaterem i narratorem jest Imriel, adoptowany syn Fedry.
Zagranicą ukazała się jeszcze dylogia Sundering ; Banewreaker, Godslayer.
Jak w temacie,cały zestaw który jest w komplecie:
-telefon
-karta pamięci z programem SAMSUNG NAVIGATOR mapami i licencją(mapy 42 krajów Europy,bardzo dokładne)
-zestaw słuchawkowy
-słuchawka bluetooth z ładowarką
-uchwyt do samochodu
-ładowarka
-ładowarka samochodowa
-kabel USB
-kabel TV
-wszystkie pudełka i dokumenty
Gwarancja 24 miesiące od dnia zakupu ,czyli 02.12.2008.
Telefon używany sporadycznie,jak nowy.
Kontakt na PW.

telefon ma być do około 800zł czy ten g810 mieści sie w tej cenie ?
Za 800 zł to Kupisz w sklepie internetowym cały zestaw z programem SAMSUNG NAVIGATOR, mapami 43 krajów Europy,słuchawką Bluetooth,ładowarką samochodową i uchwytem do samochodu.

Chcę kupić nowy telefon (Nokię) z GPS
Zastanów się nad Samsungiem G810 navi,dwa dni temu kupiłem taki zestaw.
W zestawie jest program Samsung Navigator a w nim mapy 43 krajów Europy. Wczoraj to testowałem,działa super,wygląd ma podobny do TomToma,sa wszystkie ulice i uliczki,punkty Poi,ograniczenia prędkości. Program i mapy są ważne bezterminowo,nie trzeba ich aktualizować ani przedłużać licencji za program.
W zestawie jest wszystko,uchwyt do samochodu,ładowarka samochodowa i sieciowa,słuchawka Bluetooth czyli wszystko co potrzebne.
Dziękuję wszystkim za pomoc. Dzisiaj powinien dotrzeć do mnie telefon.
Napisze o moich wrażeniach.


A więc mam już telefonik,pierwsze wrażenie bardzo mile,menu jak w Nokii,nie trzeba będzie się przestawiać.
W zestawia program Samsung Navigator,działa super,mapy 43 krajów Europy,wszystkie ulice i uliczki. Wygląd podobny do Tomtoma,dziala super,wczoraj go testowałem.
W zestawie wszystko co potrzebne,uchwyt,ładowarki,słuchawka bluetooth,słuchawki stereo.
Wybór był jak najbardziej trafny.
Ostatnio (28.10) weszła na rynek nowa taryfa Heyah- RÓWNA TARYFA
Mobilny Internet o szybkości do 1Mbit w zasięgu Ery TYLKO 2gr/100kB

Czy nie lepiej skorzystać z oferty Heyah- taniej o grosz, ale zawsze ?
W Równej Taryfie zapłacisz tylko 44gr./minutę do wszystkich sieci komórkowych i stacjonarnych w Polsce (oprócz PLAY- 79gr/min) z naliczaniem sekundowym oraz 44gr/minutę do krajów UE na telefony komórkowe i stacjonarne- naliczanie 60/60

Możesz kupić starter z Taryfą Multipakiet i aby przejść na Równą Taryfę wpisz *100*1*1#
Dwie zmiany taryfy są bezpłatne, a każda kolejna płatna 5zł.
Pozdrawiam!

Wszystko fajnie tylko zapomniałes dodać, że w Erze jest umowa na 12 miesięcy, a w Play na 24.
Dodatkowo zapomniałeś wspomnieć, że minuty w ramach abo Play nie przechodzą na następny okres rozliczeniowy.
W Erze masz też abo gdzie za 75zł masz 220 minut i to wszystko na 12 miesięcy.
Jeszcze tak na marginesie dodam, że minuty w tym abo Ery, który przyrównujesz są wymienne do krajów UE.
W orange umowy bez telefonu są na 12 lub 24 miesiące. W opcji na 24 miesiące za 75zł masz 210 min + 3 prezenty oraz minuta za 52gr. W Play masz 243 min za 95 zł.
Porównanie totalnie nie na miejscu, ponieważ przy ofercie dla stałych klientów można wytargować dużo więcej i przedłużenie umowy jest na innych zasadach
Bez telefonu to rzeczywiście Era dobrze wypada - głównie dzięki 12 miesięcznej umowie i sporej ilości minut. Do tego przy zakupie on - line dochodzi miesięcznie 170 minut na Ere/stacjonarne.

Przy zakupie on-line dostajesz na 9 miesiecy 25% rabatu na abonament w Play.

Tak czy owak, twierdze, ze nie ma sensu spierac sie o szczegoly ofert (choc faktycznie czesto to one wlasnie decyduja o wyborze oferty). Po prostu: Oferta z telefonem w Play jest porownywalna z oferta bez telefonu w Erze czy Orange. I juz sam ten fakt przemawia na korzysc Play'a.

Dokładnie. Dodatkowo można kupić telefon nawet w abonamencie za 30zł za 1zł i potem sprzedać go za 500zł na allegro i wtedy cały abonament na 24 miesiące będzie nas kosztował ok. 240zł - nigdzie nie ma takich warunków jak w play.

Wszystko fajnie tylko zapomniałes dodać, że w Erze jest umowa na 12 miesięcy, a w Play na 24.
Dodatkowo zapomniałeś wspomnieć, że minuty w ramach abo Play nie przechodzą na następny okres rozliczeniowy.
W Erze masz też abo gdzie za 75zł masz 220 minut i to wszystko na 12 miesięcy.
Jeszcze tak na marginesie dodam, że minuty w tym abo Ery, który przyrównujesz są wymienne do krajów UE.
W orange umowy bez telefonu są na 12 lub 24 miesiące. W opcji na 24 miesiące za 75zł masz 210 min + 3 prezenty oraz minuta za 52gr. W Play masz 243 min za 95 zł.
Porównanie totalnie nie na miejscu, ponieważ przy ofercie dla stałych klientów można wytargować dużo więcej i przedłużenie umowy jest na innych zasadach
Bez telefonu to rzeczywiście Era dobrze wypada - głównie dzięki 12 miesięcznej umowie i sporej ilości minut. Do tego przy zakupie on - line dochodzi miesięcznie 170 minut na Ere/stacjonarne.

Przy zakupie on-line dostajesz na 9 miesiecy 25% rabatu na abonament w Play.

Tak czy owak, twierdze, ze nie ma sensu spierac sie o szczegoly ofert (choc faktycznie czesto to one wlasnie decyduja o wyborze oferty). Po prostu: Oferta z telefonem w Play jest porownywalna z oferta bez telefonu w Erze czy Orange. I juz sam ten fakt przemawia na korzysc Play'a.

A jak to jest przy tej taryfie w roomingu jak stawka wygląda za odebrane połączenie i za wykonane ??
1,81 wychodzące,0,86 przychodzące,0,99 sms.

Oczywiście są to ceny w ramach UE i tzw. Krajów Stowarzyszonych, ale jeśli chodzi o inne kraje/kontynenty to stawki są już inne
Nie robiłbym takiej prostej zbitki - UE = eutanazja (chociaż pierwsze litery rzeczywiście pasują). W Irlandii, Polsce nikt nawet nie myśli o eutanazji. Myślę, że problem tkwi w laicyzacji społeczeństw większości krajów UE, ale za to odpowiedzialne są same społeczeństwa. Za łatwo by było zwalić wszystko na "czarnego luda".
Dlatego mam nadzieję, że my możemy wesprzeć chrześcijańskie wartości, które w społeczeństwach Europy są przecież obecne.

gdy do Gniezna przyjeżdżają w lipcu drużyny na międzynarodowy turniej koszykówki to wszyscy (również z krajów UE) są zachwyceni naszymi boiskami przyszkolnym

Potwierdzam. a nauczycielom, którzy przyjeżdżają z wycieczkami szkolnymi wychodzą oczy z orbit. A dzieciom iskierka zazdrości przemyka...

Dlatego apeluję! Skończyć z prowizorkami ! Albo robimy od podstaw nowe, albo wcale. Prowizorki są potem najtrwalsze Zgadzam się ze stwierdzeniem, że czas bylejakości się skończył i jak budować obiekt sportowy to z XXI wieku a nie muzeum. Tylko co zrobić ze starymi obiektami, które czasem niestety trzeba reanimować - najlepszy przykład to "zabytkowa" trybuna na stadionie żużlowym, w której nic nie można zmienić, a były naprawdę bardzo dobre plany za porównywalne pieniądze. Żartobliwe pomysły, że spalić trybunę i postawić nową też jak słyszałem nic by nie dały bo trzeba by odbudować taką samą Udało się natomiast przekonać działaczy Stelli, że nie warto remontować sali przy ul. Konopnickiej, a w zamian będzie budowany pawilon sportowy, prawdopodobnie na terenie GOSiR przy ul. Jolenty przeznaczony dla tenisa stołowego i sportów walki (a więc nie tylko dla Stelli).
Dodam jeszcze, że gdy do Gniezna przyjeżdżają w lipcu drużyny na międzynarodowy turniej koszykówki to wszyscy (również z krajów UE) są zachwyceni naszymi boiskami przyszkolnymi - uroczystość otwarcia zawsze była w II LO z ładnym boiskiem, a przez płot widać boiska w SP 2 i SP 5 a jeszcze dalej w ZSP 3. Grają potem na Paczkowskiego - stadion ze sztuczną nawierzchnią do hokeja, w Kolegium Europejskim - obok boisko do kosza, na Jolenty - baseny z których chętnie korzystają. Trenerzy z niedowierzaniem przyjmują, że wszystkie szkoły w Gnieźnie takie boiska posiadają (już nie prostuję, że prawie wszystkie - trzeba promować Gniezno ). Nie można więc pisać wyłącznie w czarnych barwach. Nie jest rewelacyjnie - trzeba pobudować hale przy szkołach, bo jedna hala szkolna to zdecydowanie za mało i nie zapewnie powszechnego dostępu wszystkim uczniom, ale wierzcie mi, że wiele miejscowości może pomarzyć o takich boiskach i bazie. Oczywiście, że wiele ma o wiele lepsze warunki i to do nich trzeba równać.

jak ktoś porównuje palenie trawki do morderstwa to chyba jego światopogląd jest jakiś skrzywiony. przecież jak ktoś pali, to szkodzi najwyżej sobie (oczywiście o ile przesadza). jak to się ma do pozbawienia życia innej osoby nie mam pojęcia.

W Belgii, prawo pozwala uprawiać jedną rośline na użytek własny. W Hiszpanii, Czechach można hodować do 3 roślin.Sprzedaż marihuany jest tam zabroniona. Posiadanie "niewielkich ilości" tj 3g-10g jest w tych trzech krajach, a także Rosji, legalne.

W Holandii zarówno posiadanie, jak i sprzedaż w tzw. coffee shopach jest legalne, lecz obowiązuje jednorazowy limit zakupu do 5 gramów. Uprawianie roślin jest w Holandii nielegalne i zabronione (poza uprawą na użytek własny, maksymalnie do 5 roślin, zależnie od regionu.). Właściciele coffee shopów nie są zobowiązani do informowania skąd i od kogo nabywają marihuanę. W praktyce produkują ja nielegalnie, w ilościach przekraczających 5 roślin, jednak policja przymyka na to oko.

W niektórych stanach USA, i krajach UE np w Niemczech, Włoszech marihuana została zdepenalizowana, co oznacza całkowite zniesieniu karalności za posiadanie "niewielkich ilosci"(3g-10g).

W większości pozostałych krajów UE np Francji, Portugalii posiadanie zostało częściowo zdepenalizowane, tj posiadanie marihuany w "niewielkich ilościach"(3g-10g) jest karane jedynie mandatem.

Kraje Postkomunistyczne, a także Skandynawia są aktualnie prawie jedynymi państwami w UE w których posiadanie marihuany jest przestępstwem, karanym więzieniem.

Ja widze duuuuza roznice pomiedzy legalizacja - nielegalnego towaru, a prohibicja, czy zakazem - zalegalizowanego towaru

Fajnie, że widzisz bo to coś całkiem odwrotneggo

Diabeł to, Diabeł tamto... Coś wiem a czy podzielam to inna sprawa. Niemniej wydaje mi się, że nie do końca masz rację. Posty kapusty są merytoryczne. a czy sięz tymi argumentami ktoś zgadza to już indywidualna sprawa.

Posty kapusty są merytoryczne. a czy sięz tymi argumentami ktoś zgadza to już indywidualna sprawa. A argument ad personam jest też tu:...

ps nie mam urazu, po prostu ciebie nie lubię i uważam ciebie za (tu dokonam samocenzury)
tylko tyle

w Polsce nie ma statusu quo.
wyjaśnij mi jak to możliwe, że w Holandii gram kosztuje 3-4 euro a w Polsce jak masz niezłe dojścia to 25 złotych. a tam płacą państwu podatek od tego interesu. legalizacja unormuje rynek. Cofnę sie raz jeszcze do teg cytatu. Czy w kontekscie Twoich nastepnych postow idea, ktora przyswieca Tobie...by zalegalizowac trawe jest to bys nie placil 25 zlotych...a wspomniane 2-3 euro??

Poki co rzucacie zdawkowe i "chwytne" haselka o wyzszosci legalizacji, nad pozostaniem status quo.
W Belgii, prawo pozwala uprawiać jedną rośline na użytek własny. W Hiszpanii, Czechach można hodować do 3 roślin.Sprzedaż marihuany jest tam zabroniona. Posiadanie "niewielkich ilości" tj 3g-10g jest w tych trzech krajach, a także Rosji, legalne.

W Holandii zarówno posiadanie, jak i sprzedaż w tzw. coffee shopach jest legalne, lecz obowiązuje jednorazowy limit zakupu do 5 gramów. Uprawianie roślin jest w Holandii nielegalne i zabronione (poza uprawą na użytek własny, maksymalnie do 5 roślin, zależnie od regionu.). Właściciele coffee shopów nie są zobowiązani do informowania skąd i od kogo nabywają marihuanę. W praktyce produkują ja nielegalnie, w ilościach przekraczających 5 roślin, jednak policja przymyka na to oko.

W niektórych stanach USA, i krajach UE np w Niemczech, Włoszech marihuana została zdepenalizowana, co oznacza całkowite zniesieniu karalności za posiadanie "niewielkich ilosci"(3g-10g).

W większości pozostałych krajów UE np Francji, Portugalii posiadanie zostało częściowo zdepenalizowane, tj posiadanie marihuany w "niewielkich ilościach"(3g-10g) jest karane jedynie mandatem.

Kraje Postkomunistyczne, a także Skandynawia są aktualnie prawie jedynymi państwami w UE w których posiadanie marihuany jest przestępstwem, karanym więzieniem.


Nie prawda sprawa Tybetu ciądnie się już latami, ale teraz gdy zrobili Olimpiadę media zrobiły nagłośnienie, mocartwa świata wiedzą i wiedziały co się tam dzieje, ale są na to obojętne ze względu na pozycję gosp. Chin, gdyż większość produktów jest właśnie tam wytwarzana (nawet z USA)
Unia sama w sobie powstała z tworu gospodarczego i od początku miała zapewnić krajom po wojnie zwiększenie PKB a co z tym idzie polepszenie życia. Ten argument jest bez sensu, gdyż każdy kraj czy organizacja krajów nie dąży do biedy.
jak dla mnie celem UE jest doścignięcie poziomu produktu krajowego brutto krajów UE do naszego sąsiada zza oceanu-Juesej.

Koniec tematu to przecież forum sportowe a nie stosunki międzynarodowe . Po obejrzeniu meczu USA:Litwa stwierdziłem, że nie mają oni szans na złoto, najwyżej brąz jeżeli przyfarcą. Już lepiej prezentują się Rosjanie. Chodzi tutaj głównie o rozgrywanie. Litwini nie mają rozgrywającego(!).
Jak dla mnie jeżeli chodzi o kosza (międzynarodowego) wszystko jest jasne:
1) USA
2/3) Hiszpanie/Argentyna
4/5) Rosja/Australia
6) Litwa
choć na Olimpiadzie nic nie wiadomo na zeszłej Hiszpanie byli 7-1 w meczach a zakończyli na 7 lokacie.
Pozdr

W przeddzień olimpiady się obudzili, że Chińczycy są narodem mającym w dupie życie człowieka. Trzeba było o tym myśleć jak dawano im organizację Olimpiady. Ludzie ginęli przed jej ogłoszeniem, podczas prac przygotowawczych, będą ginąc w jej trakcie oraz po niej.
Mam do Ciebie takie subtelne pytanie (bez złośliwości ani chęci wywołania konfliktu):
Co do tego ma Unia Europejska (bo rozumiem, że o nią chodzi)? Jak dla mnie to troszkę inny kontynent. Poza tym jak dla mnie celem UE jest doścignięcie poziomu produktu krajowego brutto krajów UE do naszego sąsiada zza oceanu-Juesej.


Unia sama w sobie powstała z tworu gospodarczego i od początku miała zapewnić krajom po wojnie zwiększenie PKB a co z tym idzie polepszenie życia. Ten argument jest bez sensu, gdyż każdy kraj czy organizacja krajów nie dąży do biedy.
Ja poprzez UE nie rozumiem jej jako organizacji z jakimiś urzędasami, ona teraz do tego dąży (traktat lizboński - sformalizowanie UE) ,ale PAŃSTW (Francja, Niemicy, itp. dlatego napisałem UE, teraz jest "dosyć lużnym" związkiem państw) które popisały i opowiedziały się za Prawami Człowieka na świecie zanim powstała jeszcze UE.
Więc jeśli coś popisujemy trzymamy się tego, albo przynajmniej zajmujemy jakieś stanowisko, prezydent Francji powiedział , nie dla igrzysk, i co ? Nic Francja jedzie, Przedstawiciele UE także spotkali się z władzami Chin , więc jest nieprawdą przynajmniej ten przykład pokazuje (chodz jest ich wiele), że UE to trochę inny kontent.

Koniec tematu to przecież forum sportowe a nie stosunki międzynarodowe .

Cze,
Mvs napisał/a:
Chciałem tak na offtopie dodać, że ta olimpiada to wielka pomyłka, ludzie obok są zabijani (nie jestem pacyfista) a świat w szczególności interesująca nas UE gówno robi.

A teraz do tematu , w kosza myślę, że wyjątkowo wygra USA , słyszałem gdzieś, że mają najlepszy od iluś tam dziesięciu lat skład. A o naszych to szkoda gadać , OTYLIA do boju ...
jak dla mnie to ludzie czasem powinni się zamknąć. W przeddzień olimpiady się obudzili, że Chińczycy są narodem mającym w dupie życie człowieka. Trzeba było o tym myśleć jak dawano im organizację Olimpiady. Ludzie ginęli przed jej ogłoszeniem, podczas prac przygotowawczych, będą ginąc w jej trakcie oraz po niej. To żadna nowość dla samych chińczyków skoro już budowa muru chińskiego kosztowała życie chyba 200 niewolników na metr a sam mur ma trochę km(ten starszy). Trzeba zrozumieć, że niektóre narody mają zakodowane we łbie takie a nie inne podejście do życia (np Rosjanie).

Mam do Ciebie takie subtelne pytanie (bez złośliwości ani chęci wywołania konfliktu):
Co do tego ma Unia Europejska (bo rozumiem, że o nią chodzi)? Jak dla mnie to troszkę inny kontynent. Poza tym jak dla mnie celem UE jest doścignięcie poziomu produktu krajowego brutto krajów UE do naszego sąsiada zza oceanu-Juesej.

PS: nie wiem czy ktoś wspominał ale nasze łuczniczki mają szansę coś zdobyć w końcu mistrzynie europy muszą coś sobą reprezentować.
Pozdr


Tylko żeby nie było, że "grają jak nigdy..."

Chciałem tak na offtopie dodać, że ta olimpiada to wielka pomyłka, ludzie obok są zabijani (nie jestem pacyfista) a świat w szczególności interesująca nas UE gówno robi.

A teraz do tematu , w kosza myślę, że wyjątkowo wygra USA , słyszałem gdzieś, że mają najlepszy od iluś tam dziesięciu lat skład. A o naszych to szkoda gadać , OTYLIA do boju ...
jak dla mnie to ludzie czasem powinni się zamknąć. W przeddzień olimpiady się obudzili, że Chińczycy są narodem mającym w dupie życie człowieka. Trzeba było o tym myśleć jak dawano im organizację Olimpiady. Ludzie ginęli przed jej ogłoszeniem, podczas prac przygotowawczych, będą ginąc w jej trakcie oraz po niej. To żadna nowość dla samych chińczyków skoro już budowa muru chińskiego kosztowała życie chyba 200 niewolników na metr a sam mur ma trochę km(ten starszy). Trzeba zrozumieć, że niektóre narody mają zakodowane we łbie takie a nie inne podejście do życia (np Rosjanie).

Mam do Ciebie takie subtelne pytanie (bez złośliwości ani chęci wywołania konfliktu):
Co do tego ma Unia Europejska (bo rozumiem, że o nią chodzi)? Jak dla mnie to troszkę inny kontynent. Poza tym jak dla mnie celem UE jest doścignięcie poziomu produktu krajowego brutto krajów UE do naszego sąsiada zza oceanu-Juesej.

PS: nie wiem czy ktoś wspominał ale nasze łuczniczki mają szansę coś zdobyć w końcu mistrzynie europy muszą coś sobą reprezentować.
Pozdr
Oczywiscie zapraszasz tylko 7, tak jak każe ustawa.

Słowo "przewidywana" jest tylko we wzorze ogłoszenia, dlatego ze wzór jest wspólny dla wszystkich krajów UE i wszystkich trybów.
Wytłumacze zatem, otóz te wszystkie przoepisy obowi?zuj? do 01.01.2008 r. Roboty budowlane maj? to do siebie , ze trwaja. Niektóre (zamawiane) juz przekrzaczaj? ten termin.

Drugie jestesmy członkiem UE i moga u nas startowac firmy z krajów wspolnoty- dal których Vat (a i tez cena) jest liczony wg ich przepisów - czasem maj? 0%. Zgoda ,że zamawiaj?cy jest zobowi?zany w celu równej konkurencji doliczyc i sam zapłacic za nich Vat ale. Defacto to oni ten vat płac? inny.

Zaobserwowałem praktyke własniew duzych przetargach na roboty budowlane, że zamawiaj?cy podchodza do tego w taki sposób : do liczenia ceny nalezy zastoswac taki a taki vat (najlepiej dla wykonawcy 22%) a na etapie wykonania to ma być płacony zgodnie z prawem.

Wiaze sie to równiez z tym, ze w duzych przetargach infrastrukturalnych FS ?rodowisko trudno mówic , że cało?ć to infrastruktura , jak jest 100 km kanalizacji to tam s? podłaczone jakies usługi , czy małe zakłady i ropowszechniła sie praktyka dzielenia tego zamówienia na czesc infrastruturaln? i czesc z 22% . To troche karkołomne bo wtedy mamy do czynienia z jednym zamówieniem (jedn? rzecz?) o skladanym Vacie (takim usrednionym).

Zmawiaj?cy ma obowi?zek sobie okreslic ten Vat (warto?ć zamowienia w to wchodzi). Ale nie moze mówić (bo zagraniczni, bo nie jest organem skarbowym ze ten Vat nalezy stoswoać taki) . Powinien natomiast stwierdzić jak Vat jest zły - ze jest bład w obliczaniu .

Zetknałem sie w do?ć duzym przetargu , ze wszyscy wykonawcy ze wzgledów jak wyzej policzyli inny Vat . A zamawiajcy tylko jednego co dał 22 % ciachnał za to i gdyby ta oferta nie była ostatnia to nie wiem czy by sie nie wybronili. Posiadali dla nich wydana interpretację taka .



Przeciez teoretycznie wykonawca jako sprzedawca moze sie zwrócić o wiaz?ca interpretacje ( a przy duzych robotach jego siedziba jest czesto inna niz Zamawiaj?cego) wiec miedzy izbami skarbowymi tez moga byc róznice zdań. A bedzie sie liczyło zdanie nie Zamawiaj?cego tylko zdanie Izby skarbowwej pod któr? nalezy Wykonawca - moga być inne.


Reasumuj?c
Wiec mnie sie wydaje (ja wcale sie nie upieram) , że płacenie Vatu to jedno a obliczanie ceny oferty to drugie. I dlatego jak tu stwierdzono w siwz po kodzie cpv , że ma byc taki Vat. To taki Vat nalezało zastosowac przy obliczaniu oferty.

Inaczej mamy nierówne traktowanie wykonawcvów (bo jak sie nie odrzuci tego co inaczej policzył to jest on na uprzywilijowany). Jak wykonawcy nie pytali na etapie pytań. To jak uwazja? ze inaczej nalezy obliczać cene to niech sobie to uwzglenia w cenie (w kosztach ogólnych - ryzyko złego Vat).
Tu nic nie da ze ktos powie taki Vat trzeba dzi? placić - jak Faktura ma byc platna za dwa lata to dzi? nikt nie jest w stanie czsem powiedziec przy tych robotach z 7% czy stawka jest prawidłowa.

I nic tu nie pomoga jakies dzisiejsze opinie prawne bo bedzie sie liczyłstan prawny w momencie wystwienia faktury.

To sie nawyjasniałem

Re

Zostań dawcą, przeszczep ratuje życie!



UE proponuje wprowadzenie wspólnych norm w zakresie dawstwa narządów i dokonywania przeszczepów.

Obecnie w UE na operację przeszczepu oczekuje około 56 tys. osób. Każdego dnia 12 z nich umiera, zanim znajdzie się dawca.

Te czarne statystyki skłoniły Komisję do działań na rzecz rozwoju dawstwa narządów English , w tym także poprzez zachęcanie państw UE do częstszego wymieniania się organami. Niektóre kraje już stosują tego rodzaju praktyki, jednak wciąż są to zbyt rzadkie przypadki.

Komisja zaproponowała również wprowadzenie wspólnych norm w zakresie dawstwa narządów i dokonywania przeszczepów, które miałyby zapobiec powstawaniu dużych rozbieżności między rozwiązaniami stosowanymi przez poszczególne kraje UE. Różnice te negatywnie odbijają się na poziomie bezpieczeństwa leczenia oraz utrudniają poszukiwanie dawców i przydzielanie organów.

Projekt nowych przepisów przewiduje stworzenie systemu śledzenia pochodzenia narządów i zgłaszania przypadków, w których pacjent znalazł się w poważnym stanie z powodu reakcji organizmu na przeszczep. Według tych nowych przepisów państwa UE musiałyby również wyznaczyć krajowe instytucje odpowiedzialne za zapewnienie zgodności ze standardami unijnymi.

Liczba narządów pochodzących od dawców różni się w zależności od kraju - od około 35 organów na milion mieszkańców w Hiszpanii do niecałego 1 organu na milion mieszkańców w Rumunii. W większości krajów UE zapotrzebowanie jest dużo większe niż liczba dostępnych narządów, chociaż w ostatnich latach liczba ta stale rośnie. Około 15 do 30 proc. pacjentów umiera, zanim znajdzie się odpowiedni dawca. Tylko w 2006 r. 5,5 tys. osób zmarło, nie doczekawszy się operacji - najczęściej osoby te potrzebowały przeszczepu serca, płuca, nerki, wątroby lub trzustki.

Dlaczego w niektórych krajach liczba dawców jest dużo większa niż w innych? Na to pytanie nie ma prostej odpowiedzi. W pewnym stopniu zależy to od organizacji opieki zdrowotnej. Poszczególne kraje mają różne metody rejestrowania i przydzielania organów.

Duże znaczenie mają też dostępne środki. Niektóre kraje przeznaczają wiele środków na wyszukiwanie dawców.

Organy, to też towar, niech za pobrane płacą chociaż dla spadkobierców.
Dobrze że ci fachowcy "szanowali" konstytucję

Reforma walutowa z 1950 r.

W okresie planu 3-letniego szybko wzrastał obieg pieniężny, szybciej niż wartość towarów i usług przeznaczonych na rynek. Ujawniały się tendencje inflacyjne. Powstały niedobory rynkowe, co stawało się źródłem tzw. nawisu inflacyjnego to jest nagromadzonych środków pieniężnych ludności, które nie mogły być zamienione na towary, w rękach ludności pozostawały więc masy pustego pieniądza. Dodatkowo wraz z upaństwowieniem i uspółdzielczeniem handlu pogorszyła się sprawność sieci handlowej. Po artykuły pierwszej potrzeby ustawiały się kolejki. Wobec przewidywanych napięć rynkowych związanych z realizacją założeń planu 6-letniego, dla zmniejszenia nacisku na rynek, władze Polski (również i innych krajów socjalistycznych) przeprowadziły drastyczną reformę finansową, polegającą na nieekwiwalentnej wymianie pieniądza, w rezultacie której dużą część zasobów pieniężnych ludności przejęło państwo. Była to metoda wyrównywania dysproporcji podaży i popytu.

Cel reformy:
- deflacyjny
- miała zmniejszyć siłę nabywczą lepiej sytuowanych ludzi (było to tradycyjne klasowe uzasadnienie)

Reformę przygotowywaną w ścisłej tajemnicy, przeprowadzono ustawą z 28 października 1950 r. Między 30 października a 8 listopada dokonano wymiany pieniędzy w relacji 100:1 oraz 100:3 w przypadku płac, cen, zobowiązań oraz wkładów bankowych i oszczędnościowych do wysokości 100 000 dawnych złotych na osobę. W tym czasie zabroniono też posiadania obcych walut, złota i platyny. Po raz pierwszy po wojnie w obiegu znalazł się bilon (wcześniej były tylko pieniądze papierowe).
Szacuje się, że średnio wszyscy właściciele gotówki stracili (prawie z dnia na dzień) 2/3 jej wartości, tak jak właściciele oszczędności powyżej limitu i właściciele obligacji państwowej - Premiowej Pożyczki Odbudowy Kraju z 1945 r. (państwo nie respektowało nawet własnych zobowiązań pożyczkowych). Osiągnięta marża emisyjna była bardzo wysoka (3 mld nowych złotych).

Deflacyjne rezultaty reformy zostały całkowicie zniwelowane już w 1951 r. ( z powodu trwającej forsownej industrializacji i korekt planu 6-letniego, związanych z wojną koreańską). Niewątpliwie jednak zmniejszyła się siła nabywcza ludności (i to nie tylko lepiej sytuowanej, choć w tym wypadku spadek był większy).

UE=ZSRR
Euro=Rubel transferowy
Cały dramat polega na tym, że
1)po ucieczce z Sowłagru można było uciec na tzw. "wolny" Zachód
2)teraz cały "zachód" to Eurołagier

Europa ratuje banki


Amerykański Senat nocą próbował wskrzesić rządowy plan ratunkowy dla banków. A Europa wykłada na to kolejne setki miliardów euro. Europejscy bankierzy apelują: Stwórzmy własny plan Paulsona! Europa walczy, by kryzys nie pochłonął kolejnych ofiar. Na przejęcie belgijskiego banku Fortis, niemieckiego Hypo Real Estate i brytyjskiego Bradford & Bingley rządy wydały od początku tygodnia już co najmniej 60 mld euro. Kolejne 400 mld euro Europejski Bank Centralny wyłożył w formie krótkoterminowych pożyczek dla banków komercyjnych. Wczoraj rząd Francji zaproponował, by na ratowanie banków przeznaczyć jeszcze 300 mld euro.

Wyborcza.pl 02.10.2008 r

Co z bankami w Europie? Kryzys na Starym Kontynencie.


Zgodnie z czarnymi scenariuszami ekonomistów kryzys na rynku nieruchomości dotarł z USA do Europy. Wczorajszy dzień postawił na krawędzi plajty kilka kolejnych banków specjalizujących się w kredytach hipotecznych. Rządy najważniejszych europejskich krajów zdecydowały się na natychmiastowe działania i - na wzór USA - są gotowe zainwestować miliardy euro w ratowanie gospodarki - pisze DZIENNIK. To już nie są odosobnione przypadki państwowych interwencji. Wczoraj do przywódców Irlandii i Beneluksu dołączyli politycy z Berlina i Londynu. "Ratujemy" - taką konkluzją zakończyła się zwołana w trybie alarmowym poranna telekonferencja z udziałem kanclerz Niemiec Angeli Merkel, szefa resortu finansów Peera Steinbruecka oaz ekspertów gospodarczych.

Dziennik.pl 30.09.2008 r.

Czy powinniśmy się bać o nasze oszczędności?


Wiadomości o kłopotach największych instytucji finansowych w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Danii i krajach Beneluksu wstrząsnęły amerykańskimi i europejskimi giełdami. Kolejne fale kryzysu docierają coraz bliżej polskiego rynku. Czy to oznacza, że lokaty bankowe - jeden z ostatnich bastionów bezpieczeństwa dla naszych oszczędności - mogą być zagrożone?

Wyborcza.pl 30.09.2008 r.


W Unii będzie łatwiej się rozwieść


Dziewięć krajów UE - nie ma wśród nich Polski - chce ustanowić tzw. wzmocnioną współpracę w dziedzinie prawa rodzinnego tak, by ułatwiać rozwody międzynarodowe - poinformowały źródła we francuskim przewodnictwie UE. Ta dziewiątka to: Francja, Włochy, Hiszpania, Luksemburg, Austria, Rumunia, Węgry, Słowenia i Grecja. Ponadto, jak podały źródła, kolejnych kilka krajów zastanawia się nad dołączeniem do tej współpracy; chodzi o Niemcy, Litwę, Portugalię, Belgię i Słowację.

Rzeczpospolita 24.07.2008 r.

Eh, miałem się nie wypowiadać ale skoro już usiadłem przy komputerze to napiszę coś od siebie.
Szczerze powiedziawszy niezmiernie bawią mnie i odrobinę zaczynają niepokoić opinie typu "koniec niepodległości", odwoływanie się do patriotycznej przeszłości, itd.
Niezmiernie śmieszą mnie również Ci, co są bardziej "europejscy" od zachodnich "europejczyków" szczególnie jeśli chodzi o stosowanie dyrektyw czy wytycznych UE. Ostatnio gdzieś wyczytałem ile powinna mieć eurotruskawka albo jaki kąt nachylenia powinien mieć eurobanan aby móc być przedmiotem obrotu na rynku polskim tudzież europejskim. Tymczasem większość tych "wytycznych" to kompletna bzdura, ale wystarczy do mediów to podać, kilku niekompetentnych posłów podchywci temat i zacznie zbijać elektorat śpiewając o Piłsudskim, tudzież o Sobieskim.
Od czasów wstąpienia Polski do UE, trochę zacząłem podróżować po Europie i muszę powiedzieć, że tam tematu Unii Europejskiej praktycznie nie ma. W gazetach czy telewizji mówi się teraz o "nagiej" pierwszej damie Francji, czy facecie, który zjadł 35 hot dogów w minutę. Tam ludzie nie interesują się polityką, tylko żyją własnym życiem. A jak żyją - to muszę powiedzieć, że całkiem nieźle i chciałbym aby tak właśnie w Polsce było.
Z badań przeprowadzonych na zlecenie OBOP w 2003 roku we Francji, Wielkiej Brytanii, Holandii i Belgii (większość tych krajów - poza WB - jest w Unii czy we Wspólnotach od początku ich istnienia) na pytanie: czy jesteś za rozszerzeniem Unii Europejskiej o Polskę, Czechy i Węgry (bo początkowo tylko te trzy kraje miały wejść do Unii a nie cała dziesiątka): 60% brytyjczyków powiedziało tak, reszta "za" było 40% Francuzów, 45% holendrów i podobnie belgów. A teraz uwaga na pytanie czy jego kraj jest w Unii Europejskiej: 12,5 % brytyjczyków odpowiedziało "tak", 25% nie wiem, a reszta, że raczej "nie" lub kategorycznie "nie". Podobnie, ale trochę lepiej jeśli chodzi o wiedzę było w innych krajach.
Wniosek z tego jest taki: większość żyjących tam ludzi ma głęboko w d... czy jest w Unii czy nie. Ważne, że jest niskie bezrobocie, że są możliwości rozwoju i za najniższe wynagrodzenie można sobie odłożyć kasę na wycieczkę na "kanary" albo resztę deszczowego dnia spędzić w pubie. Nie potrafię odpowiedzieć czy jest to słuszna postawa czy nie. Ale żaden mieszkaniec europy zachodniej, skądinąd wielki patriota, nie odczuł, że jego kraj traci czy stracił swoją suwerenność.
Pemiątem, jak dziś jak niejaki Jean Mari Rokita chciał umierać za Niceę. A całkiem niedawno Prezydent Kaczyński wynegocjował wydłużenie stosowania traktatu nicejskiego. Po przeczytaniu wszystkich traktatów stwierdzam, że jak dla mnie to ta Nicea to śmierć, bo jeśli chodzi o inicjatywę ustawodawczą mamy nieporównywalnie mało do powiedzenia. Wprawdzie możemy lepiej "blokować" inicjatywy innych krajów ale sami i tak nie będziemy mogli zrobić nic. Po upływie ważności Nicei - role się odwrócą - wzrośnie rola "ustawodawcza" a zmaleje możliwość "blokowania", która i tak w pojedynkę niczego by nie dała.
Traktrat europejski został ratyfikowany (z tego co wiem). Nie wiem jakbym zagłosował, gdyby było referendum z jednej prostej przyczyny: nie czytałem traktatu i mam 90 % pewność, że większość osób wypowiadających się na jego temat, też tego nie zrobiła.
Wiem jedno: żadne z prezentowanych w mediach stanowisk nie jest prawdziwe, bo ani nie oddajemy swojej suwerenności ani też jej tak naprawdę nie zatrzymujemy. Zresztą, co oznacza w dzisiejszej globalizacji termin "suwerenność"?.

PS. Ależ się rozpisałem a miały być tylko trzy zdania.
Eh, miałem się nie wypowiadać ale skoro już usiadłem przy komputerze to napiszę coś od siebie.
Szczerze powiedziawszy niezmiernie bawią mnie i odrobinę zaczynają niepokoić opinie typu "koniec niepodległości", odwoływanie się do patriotycznej przeszłości, itd.
Niezmiernie śmieszą mnie również Ci, co są bardziej "europejscy" od zachodnich "europejczyków" szczególnie jeśli chodzi o stosowanie dyrektyw czy wytycznych UE. Ostatnio gdzieś wyczytałem ile powinna mieć eurotruskawka albo jaki kąt nachylenia powinien mieć eurobanan aby móc być przedmiotem obrotu na rynku polskim tudzież europejskim. Tymczasem większość tych "wytycznych" to kompletna bzdura, ale wystarczy do mediów to podać, kilku niekompetentnych posłów podchywci temat i zacznie zbijać elektorat śpiewając o Piłsudskim, tudzież o Sobieskim.
Od czasów wstąpienia Polski do UE, trochę zacząłem podróżować po Europie i muszę powiedzieć, że tam tematu Unii Europejskiej praktycznie nie ma. W gazetach czy telewizji mówi się teraz o "nagiej" pierwszej damie Francji, czy facecie, który zjadł 35 hot dogów w minutę. Tam ludzie nie interesują się polityką, tylko żyją własnym życiem. A jak żyją - to muszę powiedzieć, że całkiem nieźle i chciałbym aby tak właśnie w Polsce było.
Z badań przeprowadzonych na zlecenie OBOP w 2003 roku we Francji, Wielkiej Brytanii, Holandii i Belgii (większość tych krajów - poza WB - jest w Unii czy we Wspólnotach od początku ich istnienia) na pytanie: czy jesteś za rozszerzeniem Unii Europejskiej o Polskę, Czechy i Węgry (bo początkowo tylko te trzy kraje miały wejść do Unii a nie cała dziesiątka): 60% brytyjczyków powiedziało tak, reszta "za" było 40% Francuzów, 45% holendrów i podobnie belgów. A teraz uwaga na pytanie czy jego kraj jest w Unii Europejskiej: 12,5 % brytyjczyków odpowiedziało "tak", 25% nie wiem, a reszta, że raczej "nie" lub kategorycznie "nie". Podobnie, ale trochę lepiej jeśli chodzi o wiedzę było w innych krajach.
Wniosek z tego jest taki: większość żyjących tam ludzi ma głęboko w d... czy jest w Unii czy nie. Ważne, że jest niskie bezrobocie, że są możliwości rozwoju i za najniższe wynagrodzenie można sobie odłożyć kasę na wycieczkę na "kanary" albo resztę deszczowego dnia spędzić w pubie. Nie potrafię odpowiedzieć czy jest to słuszna postawa czy nie. Ale żaden mieszkaniec europy zachodniej, skądinąd wielki patriota, nie odczuł, że jego kraj traci czy stracił swoją suwerenność.
Pemiątem, jak dziś jak niejaki Jean Mari Rokita chciał umierać za Niceę. A całkiem niedawno Prezydent Kaczyński wynegocjował wydłużenie stosowania traktatu nicejskiego. Po przeczytaniu wszystkich traktatów stwierdzam, że jak dla mnie to ta Nicea to śmierć, bo jeśli chodzi o inicjatywę ustawodawczą mamy nieporównywalnie mało do powiedzenia. Wprawdzie możemy lepiej "blokować" inicjatywy innych krajów ale sami i tak nie będziemy mogli zrobić nic. Po upływie ważności Nicei - role się odwrócą - wzrośnie rola "ustawodawcza" a zmaleje możliwość "blokowania", która i tak w pojedynkę niczego by nie dała.
Traktrat europejski został ratyfikowany (z tego co wiem). Nie wiem jakbym zagłosował, gdyby było referendum z jednej prostej przyczyny: nie czytałem traktatu i mam 90 % pewność, że większość osób wypowiadających się na jego temat, też tego nie zrobiła.
Wiem jedno: żadne z prezentowanych w mediach stanowisk nie jest prawdziwe, bo ani nie oddajemy swojej suwerenności ani też jej tak naprawdę nie zatrzymujemy. Zresztą, co oznacza w dzisiejszej globalizacji termin "suwerenność"?.

PS. Ależ się rozpisałem a miały być tylko trzy zdania.

A od kiedy mozemy pracowac za granica juz praktycznie bez zadnych ograniczen? A od kiedy zaczelo spadac bezrobocie? A od kiedy nastapil wyrazny wzrost PKB i zlotowki? A czy do Schengen bysmy weszli gdybysmy nie byli w UE? Czy UE to jest samo zlo? Czy Polske pare lat temu stac bylo na odrzucenie checi wstapienia do UE? Czy UE z checia zgodzi sie abysmy wyszli z ich ukladu bez zadnych konsekwencji? Czy jak teraz wyjdziem z UE to dalej Polacy beda mogli pracowac na jej terytorium? Czy Ue nie postawi barier celnych i innych w przypadku wystapienia z UE?

UE nie jest idealem i ma bardzo wiele wad. Jednak uwazam ze wstapienie do niej bylo naszym zwyciestwem. Wiele ludzi (Polakow) dzieki temu wiele zyskalo np. prace. Polski nie stac bylo na nie wchodzenie do UE. Bardzo szybko zapominamy co dzieki temu zyskalismy i teraz wygadujemy takie bzdury. Niektorzy z nas maja bardzo krotka pamiec.Porownanie do Norwegii jest smieszne dla autora.


Problem w tym, że nasze elity nawet nie brały pod uwagę innych możliwości - głównym hasłem było albo UE albo Białoruś. Trudno powiedzieć czy wynikało to ze zdrady interesów kraju, chęci dostania nowych stołków (Parlament Europejski - i administracja UE) czy zaślepienia ideą. Oczywiście zachowania UE gdybyśmy nie chcieli do niej wstąpić (lub za jakiś czas z niej wystąpić) nie można przewidzieć, ale to chyba nie jest Związek Radziecki z którego teoretycznie można było wystąpić, ale w praktyce nie? Warunków jakie byśmy mogli wynegocjować nie będąc w UE powinny być dobre - Polska jest większa od Norwegii i w przeciwieństwie do niej leży na ważnych szlakach komunikacyjnych (jedyne połączenie lądowe krajów bałtyckich z resztą UE oraz najkrótsze do Rosji).

Dlaczego Twoim zdaniem Polski nie było stać na nie wstąpienie do UE? Nie porównywałem Polski z Norwegią - stwierdziłem tylko, że taki inny status jest w Europie faktem. I oczywiście uważam, że jeśli Norwegia (czy Liechtenstein) ma odrębny status, to podobny może mieć także prawie 9-krotnie ludniejsza Polska.

A jednak autor sie znalazl.
Opcji jaka Polska powinna wybrac bylo wiele. Mozemy sobie gdybac co by bylo gdyby wybrano inne rozwiazanie lub nie wybrano by zadnego. Polska mogla zostac druga Japonia lub druga Gruzja lub kto wie czym jeszcze.
Rownie dobrze mozemy sobie przypisywac ze jak sie zgodzimy na tarcze to bedziemy wspierac amerykanow a jak sie nie zgodzimy to bedziemy po stronie Rosji. I tylko o tym sie mowi w TV. Nie bierze sie wogole czynnika korzystnego dla Polski niezaleznie jaka opcje wybierzemy. Dlatego uwazam ze w danym momencie wybrano wlasciwa droge ze wstapilismy do UE.

Nie rozumiem zdziwienia jerzystara? Chwalenie UE poza jej granicami? Czy jest w tym cos dziwnego?
Co robia W Norwegii zwolennicy UE? A gdzie maja byc? W Tybecie? Jestem tam gdzie jest dla mnie dobrze platna praca. Dzisiaj Norwegia, jutro moze Litwa.

A od kiedy mozemy pracowac za granica juz praktycznie bez zadnych ograniczen? A od kiedy zaczelo spadac bezrobocie? A od kiedy nastapil wyrazny wzrost PKB i zlotowki? A czy do Schengen bysmy weszli gdybysmy nie byli w UE? Czy UE to jest samo zlo? Czy Polske pare lat temu stac bylo na odrzucenie checi wstapienia do UE? Czy UE z checia zgodzi sie abysmy wyszli z ich ukladu bez zadnych konsekwencji? Czy jak teraz wyjdziem z UE to dalej Polacy beda mogli pracowac na jej terytorium? Czy Ue nie postawi barier celnych i innych w przypadku wystapienia z UE?

UE nie jest idealem i ma bardzo wiele wad. Jednak uwazam ze wstapienie do niej bylo naszym zwyciestwem. Wiele ludzi (Polakow) dzieki temu wiele zyskalo np. prace. Polski nie stac bylo na nie wchodzenie do UE. Bardzo szybko zapominamy co dzieki temu zyskalismy i teraz wygadujemy takie bzdury. Niektorzy z nas maja bardzo krotka pamiec.Porownanie do Norwegii jest smieszne dla autora.


Problem w tym, że nasze elity nawet nie brały pod uwagę innych możliwości - głównym hasłem było albo UE albo Białoruś. Trudno powiedzieć czy wynikało to ze zdrady interesów kraju, chęci dostania nowych stołków (Parlament Europejski - i administracja UE) czy zaślepienia ideą. Oczywiście zachowania UE gdybyśmy nie chcieli do niej wstąpić (lub za jakiś czas z niej wystąpić) nie można przewidzieć, ale to chyba nie jest Związek Radziecki z którego teoretycznie można było wystąpić, ale w praktyce nie? Warunków jakie byśmy mogli wynegocjować nie będąc w UE powinny być dobre - Polska jest większa od Norwegii i w przeciwieństwie do niej leży na ważnych szlakach komunikacyjnych (jedyne połączenie lądowe krajów bałtyckich z resztą UE oraz najkrótsze do Rosji).

Dlaczego Twoim zdaniem Polski nie było stać na nie wstąpienie do UE? Nie porównywałem Polski z Norwegią - stwierdziłem tylko, że taki inny status jest w Europie faktem. I oczywiście uważam, że jeśli Norwegia (czy Liechtenstein) ma odrębny status, to podobny może mieć także prawie 9-krotnie ludniejsza Polska.


Lubi Pan statystykę to proszę sobie spojrzeć realnie jak się żyje ludziom w systemach demokratycznych (formalnie ok. 100 krajów na świecie łapie się pod różne jej mniej lub bardziej jej rozwinięte formy) a jak we współczesnych systemach autorytarnych.


Demokracja prowadzi prędzej lub szybciej do upadku. System, w którym rzadza głupcy nie może przecież przetrwać. Widac już nawe upadek ameryki.
No i nie należy mylić Bogactwa narodu, którego główną przyczyną i zasługą jest wolny rynek z procesem bogacenia się.

Typowy przykład Niemcy.
Dlaczego są bogate?
Dzieki wolnemu rynkowi, który tam był po wojnie, - Erhard go wprowadził i ponoć uciekł (ze strachu). A nie dzięki demokracji!!!

To własnie Demokracja spowodaowała , że Niemcy dziś już się nie rozwijają. demokracja zrobiła tam socjalizm!!! Bogate Niemcy stoją w miejscu ! I kombinują jakby tu innym zafundować traktat , aby sąsiedzi też oklapli!! My na razie się rozwijamy szybciej.
Niemcy nie sa bogate dzieki karcie socjalnej.
Teraz mogą sobie pozwolić na głupią socgospodarkę dzięki bogactwu, któe osiągnęłi dzieki wolności gospodarczej.

Demokracja spowodowała i spowoduje upadek USA. Ju to widać. Pocesy sa dość wolne, ale juz widać.
Demokracja USA była inna na poczatku powstawania. Alexis de Tocqueville " O demokrcji w Ameryce"
Europę zajmą inne narody.

K. Marx twierdził: wpowadźmy demokrację a zwycięży socjalizm. I miał rację.

Pinochet w Chile odwrócił demokrację. Powinen zostac monarchą i przkazywac państwo dzieciom.
Po co miałby mordować bez powodu.
Za długo by o wszystkim pisać, ani tez nie znam na tyle historii narodów!:(

Najważniejsze: nie mylić bogactwa z procesem bogacenia się.
Naszybciej bogaciliśmyu się 20 lat temu. Demokracja spowodowała zahamowanie.


A może jeszcze inaczej i krótko.!!
Pytanie.
Gdzie jest większa szansa na wolny rynek??

1. Czasem jakiś mądry autokrata go wprowadzi - oby na wieki.
2. W demokracji, o ile na początku z powodu wojny, przewrotu itp. jest wolny rynek ,
to demokracja go zniszczy. O!.

najprostsza forma to
może tam się coś znajdzie


< Harry, dzieli nas różnica 3o lat zycia. Zapewniam Cię ,że nigdzie nie było i nie ma państwa komunistycznego. Było wiele krajów gdzie rządzili członkowie partii komunistycznych, ale to nie znaczy, ze był ustrój komunistyczny. Członkowie tych partii
bardzo szybko przekonywali się ,ze komunizm to utopia, ale władza i przywileje to wspaniała sprawa, tak więc trwali i korzystali z przyjemnoścoi życia, tam gdzie rodziła sie opozycja, czy konkurencja zwalczali ich totalną inwigilacją, więzieniami, mordami ,itp.
Nikt nie zauważył ,ze partia komunistyczna w Polsce trwała przy władzy przez okres życiowej aktywnosci ludzi pokolenia przedwojennego, pamiętajacego straszną biedę , bezrobocie, głód i wyzysk kapitalistów., nie ma się co dziwić ,ze jak to wszystko namacalnie zacZeło znikać, nauczono ich pisać, czytać, doprowadzono elektrykę do domów, obuto i zagwarantowano pracę i kromke chleba ze smalcem a w święta kawałek kiełbasy, to byli w siódmym niebie. W miare jedzenia apetyt jednak rośnie, ich dzieci żądały więcej, kiełbasy na codzień, swobód obywatelskich , radości życia. To wszystko było ,nie ,do udźwigniecia przez reżim. Musieli ustąpić , aby chronić to, co nagrabili przez lata władzy. Jednak przygotowali się do tego, i większość majątku państwowego po prywatyzacji wpadło w ich łapy. Ich dziecj wykształcone na Zachodzie, znające języki obce
objeli kluczowe stanowiska w Państwie, oczywiście działają jako aktywiści różnych partii
wspiuerając się w razie potrzeby przy zmianie rządów. Obecna lewica i prawica w Polsce to jedna ściema. Mama w PO, tata w Pis, dziadek w SLD, babcia z duma nosi moherowy beret, a wnuki ? czytają wilkopedie i przytakuja takim kłamczuchom jak Paczkowski
czy specjaliscie od żydostwa , byłemu współpracownikowi komunistów, Nowakowi z radia Ma ryja. Ci bardziej umoczeni zmieniali miasta wymieniając się stanowiskami z innymi szujami.
Sprawdź listę członków PZPR w Gryfinie od 1945r , a zobaczysz jak duzo nazwisk się powtarza kiedy chodzi o ludzi obecnej władzy, właścicieli najładniejszych domów w mieście,
czy prowadzących intratne interesy.




jeszcze jedno panie Gładkow, skąd się wzieła lewica, skoro światem rządziła prawica
i żyło się wszystkim jak w raju ?



. Panie Gładkow, proszę mi podać nazwę krajów które UPR stawia jako wzorcowo prawicowe.
.


Wzorcowo - to gorzej . USA poszły na lewo, Niemcy na lewo. Zaraz po wojnie NIemcy miały wolny rynek. NRF, oczywiście.
Hong Kong. W Malezjach, Singaurach jest troche wolnego Rynku. I w Estonii i Irlandji ciut więcej niż w UE.
Jak jest Demokracja to Lewica zawsze wygra , bo wybiera większośź, a wiekszość jest głupia w dziedzinie każdej.

Jastrząb napisał/a:

A z którymi sąsiadami mamy takie o wiele lepsze relacje?

zachodnimi i wschodnimiJastrząb napisał/a:
Wybitna to ona nie była, ale za to skuteczna.
skuteczna????????? w czym ????? kazdy moglby prowadzic taka polityke!! UE jakas propozycja ja mowie nie, Ruskim zawsze mowie nie (a co sa uzaleznienie od nas niech cierpia a nasze interesy nie wazne na wschodzieniech cierpia)Jastrząb napisał/a:
Najważniejsz sprawa solidarności krajów Unii Europejskiej w tym w sprawach energetycznych. To największy sukces Kaczyńskiego moim zdaniem.
mam nadzieje ze chociaz to zapisane jest hehe pamietamy joanine hahaMjollnir napisał/a:
MSZ Rosji: "To dobry wybór dla Rosji"
równie dobrze po wyborach w Rosji msz Polski mogl powiedziec Partia Putina jak i on sam dobry wybor dla Polski (przewidywalny) koalicje w Niemczech lepszy wybor niz SPDCytat:
Ciekawe co zrobi Donek z tym swoim liberalnym rządem?
narazie gada z amerykancami o tarczy jak partner a nie sługus

Jastrząb napisał/a:

A z którymi sąsiadami mamy takie o wiele lepsze relacje?

zachodnimi i wschodnimiJastrząb napisał/a:
Wybitna to ona nie była, ale za to skuteczna.
skuteczna????????? w czym ????? kazdy moglby prowadzic taka polityke!! UE jakas propozycja ja mowie nie, Ruskim zawsze mowie nie (a co sa uzaleznienie od nas niech cierpia a nasze interesy nie wazne na wschodzieniech cierpia)Jastrząb napisał/a:
Najważniejsz sprawa solidarności krajów Unii Europejskiej w tym w sprawach energetycznych. To największy sukces Kaczyńskiego moim zdaniem.
mam nadzieje ze chociaz to zapisane jest hehe pamietamy joanine hahaMjollnir napisał/a:
MSZ Rosji: "To dobry wybór dla Rosji"
równie dobrze po wyborach w Rosji msz Polski mogl powiedziec Partia Putina jak i on sam dobry wybor dla Polski (przewidywalny) koalicje w Niemczech lepszy wybor niz SPDCytat:
Ciekawe co zrobi Donek z tym swoim liberalnym rządem?
narazie gada z amerykancami o tarczy jak partner a nie sługus

Nie twierdzę, że jest super, ale naprawdę kraj nie jest pogrążony w zapaści
Oczywiście nikt tego tak nie stawia, ale czułe rynki finansowe nie kłamią.
W tegorocznej sekcji filmowej festiwalu Włóczykij najwięcej miejsca poświęcimy na produkcje z krajów latynoamerykańskich. W zestawieniu zobaczymy kilkanaście długometrażowych filmów z Argentyny, Chile, Meksyku, Brazylii, Urugwaju, Kolumbii. Pośród nich znajdą się:

„Los Muertos”
Reż. Lisandro Alonso
Prod.: Argentyna 2004, 78 min

Czołowy reprezentant argentyńskiego minimalizmu Lisandro Alonso wprowadza widzów w świat Argentino Vargasa - białego prowadzącego w tropikalnym lesie życie człowieka prymitywnego. Choć dawno wyeliminowano w Argentynie jej pierwotnych mieszkańców, ich kultura i sposób życia przetrwały.



“Święta rodzina”
Reż. Sebastian Campos
Prod.: Chile 2005, 99 min

Akcja debiutanckiego filmu Sebastiána Camposa rozgrywa się na Wielkanoc w nadmorskim domu pewnej rodziny architektów. Już od pierwszej chwili jesteśmy świadkami tarć w relacjach między jej członkami. Szczególne napięcia wyczuwalne są między ojcem, wziętym architektem a synem, 21 - letnim Marco, studentem architektury. Wszyscy z niepokojem czekają na przybycie jego pierwszej oficjalnej dziewczyny, Sofii - studentki dramatu. Tymczasem do sąsiednich domów wracają przyjaciele Marca: milcząca i tajemnicza Rita oraz Aldo z kolegą. Pechowy bieg wypadków powoduje, że matka zmuszona jest wyjechać. Czy rodzina wytrzyma wizytę zmysłowej, absorbującej emocjonalnie Sofii, która przywozi ze sobą kosmetyczkę pełną narkotyków?



„XXY”
Reż. Lucia Puenzo
Prod.: Argentyna 2007, 91 min

Film, który stał się największym filmowym wydarzeniem w tym roku w Argentynie, podejmuje temat hermafrodytyzmu. Bohaterka/em jest 15 letnia/i Alex, która/y w wyniku anormalnego zespołu chromosomów jest zarówno chłopcem, jak i dziewczyną.



“Madame Sata”
Reż. Karim Ainouz
Prod.: Brazylia/Francja 2002, 97 min.

Opowieść o Joao Francisco dos Santos, kabaretowym transwestycie, wyrzutku i ojcu siedmiorga adoptowanych dzieci, który spędził w więzieniu prawie 28 lat. Reżyser zrywa z linearną narracją, stawia na wizualną ekspresję, niezwykły montaż i ujęcia, przy pomocy których opisuje barwny świat swego bohatera. Jedno z odkryć festiwalu w Cannes.



„Skrzypce”
Reż. Francisco Vargas
Prod.: Meksyk 2006, 99 min

Stary Plutarco razem z synem i wnukiem prowadzą podwójne życie. Muzykują po barach i targach okolicznych miasteczek, jednocześnie wspierając indiańską partyzantkę. Walczą z wojskami rządowymi, które pacyfikują indiańskie wioski. Kiedy na skutek blokady partyzanci tracą dostęp do schowanej na polu amunicji, Plutarco próbuje wykorzystać słabość żołnierzy do muzyki i potajemnie wydobyć naboje...




“Whisky”
Reż. Juan Pablo Rebella, Pablo Stoll
Prod.: Urugwaj 2004, 94 min

Całe życie Jacobo obraca się wokół jego podupadającej fabryki skarpetek. Jego jedyne kontakt ze światem to gburowate rozkazy, które wydaje swojej wiernej asystentce Marcie. Pomimo, że kobieta od lat zajmuje się wszystkimi sprawami Jacobo, ich relacja ogranicza się do wspólnej pracy, w której tworzą perfekcyjnie zgraną parę. Monotonne życie Jacobo zakłóca pewnego dnia zapowiedź wizyty Hermana, jego brata od lat mieszkającego w Brazylii. Jacobo prosi Martę, by na czas wizyty Hermana zgodziła się udawać jego żonę. Troje bliskich sobie, a zarazem zupełnie nie znających się ludzi, podejmuje przedziwną grę pełną niezręcznych sytuacji i wymuszonych uśmiechów. Czy będą w stanie wyjść poza przybrane pozy i nawiązać głębsze relacje?



i jeszcze kilka innych.....
Panie Ministrze! Obecnie w polskim przemyśle drzewnym obowiązuje wiele zasad, które z punktu widzenia ich zasadności, nie są zrozumiałe dla polskich firm. Ustanowione procedury znacznie utrudniają działalność prywatnym przedsiębiorstwom.

Przyjęty sposób zakupu drzewa przez przedsiębiorstwa zmusza je do jednoznacznego określenia wielkości zapotrzebowania na surowiec na cały rok z góry. Zakupu można dokonać poprzez wzięcie udziału w licytacji na portalu internetowym. W ten sposób przedsiębiorcy są postawieni przed koniecznością oferowania zawsze najwyższej ceny. Proces taki niezwykle utrudnia im pracę i znacznie obniża ich możliwości konkurencyjne.

Pogorszenie sytuacji zwiastują również obniżki cen drzewa tartacznego w krajach UE o ok. 20 euro za m3. W Polsce cena została obniżona jedynie o ok. 4,50 zł za m3. Spowodowało to sytuację, w której drewno z importu jest tańsze od rodzimego. W związku z tym polskie firmy muszą borykać się ze znacznym wzrostem importu drzewa z krajów UE, głównie z Niemiec. Negatywne zjawisko pogarsza również spadający kurs euro w stosunku do polskiej waluty.

Problemem dla polskich firm przemysłu drzewnego są niejasności związane z definicją biomasy w polskim prawie. Prawodawstwo Unii Europejskiej jest w tej kwestii jednoznaczne. Pozostałości po produkcji tartacznej tj. trociny, kora, zrębki są bezwzględnie uznane za biomasę. W Polsce natomiast tylko drewno okrągłe uznaje się za odnawialne źródło energii. W związku z zaistniałymi wątpliwościami chciałbym zapytać:

1. Jakie kroki są podejmowane lub będą podejmowane, aby stworzyć lepsze warunki konkurencyjności polskiego przemysłu drzewnego wobec zagranicznych dostawców?

2. Czy możliwa jest obniżka cen surowca przez Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe?

3. Jakie są przesłanki stosowania ww. metody zakupu drzewa okrągłego?

4. Czy możliwe jest uproszczenie systemu zakupu drzewa?

5. Czy zrębki, trociny, kora uznawane są polskim prawie za biomasę?

6. Czy Polski nie obowiązuje konieczność ujednolicania prawodawstwa w tym zakresie?

Z poważaniem

Poseł Andrzej Biernat

Pabianice, dnia 9 lipca 2008 r.

"...Słynny GROM weźmie udział w operacji przeciwko porywaczom na wodach Somalii – dowiedziała się „Rzeczpospolita”. Będzie tam współpracował z sojusznikami z Unii Europejskiej
Wodny Oddział Bojowy GROM jest jednym z najlepiej przygotowanych oddziałów morskich komandosów na świecie
Somalijscy porywacze przetrzymują obecnie 15 statków z ponad 200 członkami załogi. Na wodach Zatoki Adeńskiej zgromadzono już okręty m.in. UE, NATO, Rosji i Indii.

Do Somalii ma pojechać kilkudziesięciu komandosów z Wodnego Oddziału Bojowego GROM. Będą wspierać wojska unijne w antypirackiej operacji pod kryptonimem „Atalanta”.

Pomysł pojawił się, gdy w listopadzie somalijscy piraci porwali tankowiec „Sirius Star” z dwoma Polakami na pokładzie. Czy nasi komandosi mogliby zostać użyci do odbijania zakładników? Sami GROM-owcy mówią, że jeśli wysyła się ich na taką misję, to aby prowadzili „konkretne działania”. Operacja komandosów objęta jest tajemnicą. MON nie potwierdził naszych informacji ani im nie zaprzeczył. – Sprawę pozostawiam bez komentarza – mówi rzecznik resortu obrony Robert Rochowicz.

Jednak GROM-owcy już przygotowują się do misji. – Czekamy na sygnał – mówią.

Ich wyjazd będzie możliwy za kilka tygodni, gdy formalną zgodę wydadzą rząd i prezydent. Na ostatnim posiedzeniu Rady Ministrów w ubiegłym roku szef MON Bogdan Klich miał przedstawić harmonogram misji zagranicznych z udziałem polskich żołnierzy, co uruchomiłoby procedurę wysłania GROM do Somalii. Ten punkt obrad został jednak przełożony.

Ze źródeł zbliżonych do Pałacu Prezydenckiego wiemy, że prezydent Lech Kaczyński jest skłonny podpisać wniosek o udziale komandosów w misji. – GROM zdał już test m.in. w Iraku czy Afganistanie. Gdy dostanie rozkaz wyjazdu do Somalii, poradzi sobie doskonale – przekonuje płk rez. Andrzej Kruczyński, pseudonim Wódz, były dowódca zespołu bojowego A w GROM. – Takie misje są też potrzebne, bo można zdobyć nowe doświadczenia, popatrzeć, jak pracują inni.

Kruczyński dowodził m.in. głośną operacją zdobycia terminalu przeładunkowego ropy naftowej w Um Kasr w pierwszych dniach inwazji na Irak w 2003 r. GROM-owcy uniemożliwili wtedy wojskom Saddama Husajna wysadzenie terminalu w powietrze.

Unijna operacja „Atalanta” u wybrzeży Somalii rozpoczęła się w połowie grudnia 2008 r. Na tym ważnym szlaku żeglugowym tylko w ubiegłym roku piraci zaatakowali prawie 100 razy.

To pierwsza w historii UE misja wojskowa o charakterze operacji morskiej. Bierze w niej udział sześć okrętów wojennych oraz trzy samoloty z ośmiu krajów Unii (m.in. Francji, Niemiec i Wielkiej Brytanii). Operacja zaplanowana została na co najmniej rok.

Choć liczba pirackich ataków na razie nie zmalała, unijne siły mają na koncie pierwsze sukcesy. W piątek uniemożliwiły porwanie greckiego tankowca. Piraci dwukrotnie próbowali wejść na pokład, ale uciekli, gdy wysłano przeciw nim samolot myśliwski, śmigłowiec i fregatę..."

(E. Żemła Rzeczpospolita)

Piraci oddali już statek Ale będą następne okazje do pokazania siły gromu
Widzę że wasze poglądy dobrze odzwierciedlają rzeczywistość jednakże wątpię w to że UE i Stany zostawiły nas na lodzie za dużo zrobiliśmy dla tych krajów by nam nie pomogły w ewentualnej potrzebie....jesteśmy teraz w potężnym kolektywie zwanym Unią i NATO które biją na głowę rosjan i ich potencjał militarny tak myślę
Ruscy rozegrali to znakomicie. Ponoć przygotowywali się już od czerwca gdy stało się jasne, że wstąpienie do NATO zbyt szybko Gruzji "nie grozi". Potem mała prowokacyjka graniczna i Gruzini dają się wciągnąć w pułapkę.
Drugi element: Chiny. Ruscy przewidzieli że Chiny zajęte udawaniem ducha "olimpijskiego" nie zareagują. Reakcji USA Rosja się nie boi - i słusznie - bo jest obecnie znacznie silniejsza gospodarczo.
Osobiście przestrzegałem, że potraktowanie Serbii z buta - wiernego sojusznika Rosji - spowoduje, że Rosja zemści się na wasalu Zachodu. W tej chwili pozycja Rosji jest tak silna (wzmocniona przecież sojuszem z Indiami, dobrymi stosunkami z Iranem), że tylko zdecydowane i uzgodnione reakcje Chin i USA mogą hamować jej coraz większe apetyty. Tradycjnie zaś kluczem do polityki USA jest Bliski Wschód (ropa).
Reasumując kroi się być może ostateczne porzucenie Izraela przez USA! Kto wie czy porzucony Izrael nie poszuka zbliżenia z Rosją (jako sojusznik ma swoją wartość - atomówka). Z kolei pewnym sojusznikiem USA jest (przeciw Rosji) Pakistan (zatarg z Indiami, teraz też jest startegicznym partnerem USA).
Mamy więc już 2 bloki:
1.USA-Chiny-Pakistan (+wpływy USA w Ameryce Pd)
2. Rosja-Indie-Iran (+ wpływy Rosji w b. republikach radzieckich typu Kazachstan, Uzbeskistan)
Dziwi chwiejna polityka UE (militarnie najsilniejsza jest Francja) i zbliżenie chińsko-koreańsko-amerykańskie jakie dało się ostatnio zaobserwować...
Z silnych państw (militarnie lub gospodarczo) ciekawa będzie postawa:
Japonii (raczej na pewno wariant 1 - Kuryle)
Indonezji (?)
krajów arabskich
Ciekawe co powstanie takich bloków oznacza?
a) równowagę światową (bo era dominacji USA to już przeszłość)?
b) groźbę III wojny?

No i tyle moich filozoficznych wynurzeń
Panowie teksty typu masowy wyjazd górników-goroli to dobre jako pozywka dla mas napisane przez RAŚl. Prawda jest taka,że trzeba stawic czoło ...demografii. Społeczenstwo Górnego Ślaska SIĘ STARZEJE!! I nie bede słuchał dyrdymałów Raśl-u bo coś w tym temacie wiem. To trend ...europejski . Europa się starzeje a my z nią . ktos pisał, że Chorzów zmalał o 20 tys. A ja mam pytanie od kiedy? Prawda jest taka, że ludnośc Chorzowa zaczęła juz ubywac od drugiej połowy lat 80-tych i ta tendencja - na nasze nieszczęscie - nie ma oznaków końca . W 1986 roku Chorzów liczył ok 156 tys. Dziś mieszka zaledwie lub az 115 tys. Spadek jest diametralny i ten spadek odnotywouja wszystkie miasta na Śląsku jak i w Polsce (Łódź do niedawna była drugim co do wielkości miastem w Polsce- 850 tys.w latach 80-tych, by dzis ustapic miejsce Krakowowi,który obecnie ma 740 tys.) . Jest kilka powaznych spraw, które maja na to wpływ :
- coraz mniejsza liczba urodzeń
- coraz wieksza liczbna zgonów starszych osób
- migracje eokonmiczne do Niemiec ze Śląska w latach 80-tych
- migracje młodych do Anglii , Irlandii i innych krajów UE po 2004 roku
- deurbanizacja - tj. budowanie przez wielu mieszkańców miast Śląska swoich domów na
terenach miejsko-wiejskich lub wiejskich (trend bardzo "modny" w okolicach ROW-u)
- migracje zarobkowe na terenie Śląska i kraju
Wiec jak widac powodów jest naprawdę wielę . Jest jeszcze jeden temat dotyczący "kogo jest więcej?" Ruchu czy Górnika? Zawsze sa z tego powody swady, a prawda znów rozbija sie o...demografię. Niestety musze tu rozczarowa kibiców mego klubu. Jest nas troche jednak mniej. A skąd ten wniosek? Wystarczy porównac liczbe mieszkańców obu miast i udział procentowy miszkańców w zyciu piłkarskim. Zabrze ma dzis 175 tys , a Chorzów 115. Więc róznica 60 tys jest dosyc spora . Oczywiście, ktos mi moze zarzucic hasłem typu : jak wielki jest Chorzów , a jakie Zabrze , ale nie zmienia to faktu, że 60 tys. osób to też większy odsetek potencjalnych kibiców . Troszke odbiegając od tematu , starałem sie krótko nakreślic problemy ,które nas dookoła dotyczą. I na chwile obecna nikt ich nie zmieni. Nawet RAŚl , a nawet min. becikowe :-)

pzdR

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • piotrrucki.htw.pl

  • © wojtekstoltny design by e-nordstrom